Federacja, która liczy kilka tysięcy członków, dostała zaledwie 30 zaproszeń na uroczystość awansowania oficerów. Na trybunie honorowej ma się pojawić tymczasem ponad siedmiuset gości, bo tyle właśnie wydrukowano zaproszeń. Do niektórych - jak nieoficjalnie dowiedział się dziennik.pl - te zaproszenia jeszcze nie dotarły. A o terminie uroczystości federacja dowiedziała się... dwa tygodnie temu.
Rodziny Katyńskie rozsiane są po całym świecie. Wielu ich przedstawicieli nie ma więc nawet szansy na przyjazd do Polski i udział w uroczystości. Andrzej Skąpski pojawi się jutro na placu w Warszawie, ale nie na trybunie honorowej. Stanie z boku, wśród tysięcy warszawiaków. Zdaniem prezesa federacji, rodziny ofiar są kompletnie zaskoczone szybkością przygotowań do uroczystości. Teraz dzwonią do niego, zadają dziesiątki organizacyjnych pytań, na które on nie zna odpowiedzi.
Uroczystości mianowania na wyższy stopień ofiar Katynia miały się odbyć wiosną, w rocznicę zbrodni. Kancelaria Prezydenta zaplanowała je jednak na piątek. Zmianę terminu tłumaczyła podtrzymaniem klimatu po wrześniowej wizycie Lecha Kaczyńskiego w Katyniu i premierą filmu "Katyń". Nie pomogły protesty Rodzin Katyńskich i listowny sprzeciw m.in. reżysera filmu, Andrzeja Wajdy. Jego ojciec, Jakub Wajda, ma w czasie tej ceremonii zostać pośmiertnie awansowany. Reżyser apeluje jednak: "Uczcijmy Katyń po wyborach".
Minister Aleksander Szczygło nie widzi powodu, by uroczystość odbyła się w innym terminie. Jego zdaniem, zaplanowana na jutro i kolejne dni ceremonia nie ma żadnych podtekstów politycznych. "Prezydent nie bierze udziału w kampanii wyborczej, jest zwierzchnikiem sił zbrojnych i te uroczystości nie mają żadnego charakteru politycznego" - zapewnił minister obrony narodowej.