Ta gra to "rządy róży". Opowiada o "fali" wśród dzieci w sierocińcu. Te nielubiane stają się zwierzyną, którą trzeba złapać i brutalnie zamordować.
To już druga gra na naszym rynku, w której dzieci mogą poznęcać się nad wirtualnymi rówieśnikami. W "bully" (dostępne u nas od 10 listopada) bardzo nielubiany uczeń mści się na swoich prześladowcach. Zemsta jest udana, jeśli prześladowca... już się nie podniesie.
Cała europa zastanawia się, jak powstrzymać przemoc wśród dzieci. A produkuje się gry, które rodzą agresję nawet u najspokojniejszych uczniów. Wszystko dla pieniędzy.
Często, mimo że najbrutalniejsze gry mają granice wiekowe (w polsce od 16 i 18 lat), to dla sprzedawców ważniejsze są pieniądze. I taką grę kupują nawet 10-latkowie.
Co może zrobić rodzic? Pilnować, żeby w ręce dziecka nie wpadła taka gra. I kontrolować w co i jak bawi się dziecko.