"Porównanie statystyk z okresu II RP i PRL nie pozostawia wątpliwości. Pijaństwo na masową skalę zaczęło się właśnie w czasach PRL" - mówił na konferencji "Życie codzienne w PRL-u" doktor Krzysztof Kosiński z Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk. Gdy w 1938 roku Polak pił średnio 1,5 litra spirytusu rocznie, to w latach 70. już 5,1 litra.
Doktor Kosiński oskarża władze PRL, że nie walczyły z alkoholizmem. Wszystkie kampanie były nieskuteczne, bo komuniści nie chcieli odcinać budżetu państwa od wpływów z handlu alkoholem.
Jak twierdzą naukowcy, Polacy kupowali tyle wódki, bo nie mieli na co wydawać pieniędzy. W sklepach brakowało wszystkiego. W połowie lat 80. nasi rodacy wydawali więc o połowę więcej na wódkę niż na mięso.
Teraz się pije, owszem... Ale w PRL-u piło się nieco w inny deseń. Szkoda, że wyżej wymienieni komentatorzy nie łapią tej podstawowej różnicy. Pan doktor Kosiński rozpatruje problem z naukowego punktu widzenia, opierając się na obiektywnych danych. Radzę poczytać nieco publikacji, zamiast chwalić się swoją ignorancją na forach.