Matka nowonarodzonego dziecka, które wymaga szpitalnego leczenia, sama będzie musiała wrócić do domu, jeśli jest zdrowa. Oznacza to koniec tzw. doby laktacyjnej. "Publiczny płatnik nie może pokrywać kosztów hotelowych pobytów osób zdrowych w szpitalu, ponieważ nie są to świadczenia medyczne. Żadna międzynarodowa klasyfikacja procedur medycznych nie definiuje jako <leczenia pobytu w szpitalu przy chorym> - podaje na swojej stronie internetowej NFZ.
"Ten absurdalny zapis zakłada, że pobyt matki wraz z dzieckiem na oddziale w trakcie jego leczenia nie ma wpływu na jego zdrowie. Wiadomo, że obecność matki przyspiesza leczenie, nie mówiąc już o tym, że dziecko przez pierwsze pół roku nie wytwarza wszystkich potrzebnych przeciwciał, które dostarczane są właśnie z mlekiem matki" - oburza się internautka Tysia, która zwróciła w portalu alert24.pl uwagę na działania NFZ.
"Nie mamy podstaw, by płacić za osoby zdrowe przebywające na oddziale. Każdy z nas, kiedy ma członka rodziny w szpitalu, chciałby z nim przebywać. Ale nie ma takich możliwości, by związane z tym koszty ponosił Fundusz" - nie daje za wygraną Andrzej Troszyński z NFZ.
Formalnie określenie "doba laktacyjna" nie istnieje, bo pojawiło się po to, by móc łatwiej szpitalom rozliczać się z NFZ. Pobyt matki razem z dzieckiem w szpitalu to koszt od 70 do 90 złotych za dobę.
A nie lepiej od razu becikowe przelać na szpital, który udostępni swoje korytarze dla kochających swoje dzieci mam ? Czy nie o to chodzi, aby pieniądze "becikowe" od razu wróciły do budżetu ? W Platformie 99 % ludzi to ci, którym kult pieniądza zaćmił nie tylko oczy ale i umysły. Można wymyślić jeszcze nie jedną głupotę w Ministerstwie Zdrowia czy w NFZ. Poddam pod rozwagę Platformie nie -Obywatelskiej pomysł w rodzaju rodzenia dzieci w karetce pogotowia pod domem rodzącej z zaliczeniem kosztów dojazdu do pacjentki. Co za idiotyzmy powstają w d...ch (bo na pewno nie w głowach) tych bez mózgowych baranów. Przepraszam móżdżki zwierzątek.