W Anglii do egzaminu może przygotować kandydata osoba, która ma prawo jazdy co najmniej trzy lata. Musi tylko podczas nauki umieścić literę "L" na aucie. Oficjalne kursy przed egzaminem nie są wymagane. A zdaje go aż 85 procent kandydatów podchodzących do testu pierwszy raz.
To zupełnie inaczej, niż w naszym kraju. Kurs trwa kilka tygodni, kosztuje od 1,5 tysiąca do 2 tysięcy złotych - wylicza gazeta. I co najważniejsze - nie ma żadnej gwarancji, że jesteśmy po takim szkoleniu dobrze przygotowani na spotkania z egzaminatorami. Zdawalność przy pierwszym podejściu wynosi zaledwie 33 procent.
Dlatego coraz więcej Polaków wyjeżdża do Anglii, by zrobić prawo jazdy. Nie wszystko jednak wygląda tak różowo. Utrudnieniem jest ruch lewostronny. "Wszyscy, którzy zdawali na Wyspach, przyznają, że to największy problem" - mówi Zbigniew Skowroński, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi.
Popularne jest też zdawanie egzaminu na Ukrainie. Z tym, że tam jest dużo drożej. Wyjazd trwa od trzech do pięciu dni, kosztuje 1,9-2,2 tysiąca złotych. Cena zawiera przejazdy, noclegi, badania i wydanie prawa jazdy. Na Ukrainie kurs nie jest obowiązkowy. Przy pierwszym podejściu zdaje 99 proc. kandydatów - pisze "Polska".
czy aby napewno egzamin w anglij jest taki prosty???