Kierowca - 26-letni mężczyzna - dostawczym mercedesem mknął przez Rudę Śląską, prowadzony przez GPS. Zignorował znak, że przejazd drogą, którą wybrał jest zamknięty z powodu wylania rzeki.Ślepo wierzył komunikatom GPS nawet wtedy, gdy wjechał na pokryte lodem rozlewisko. Tafla jednak pękła, a samochód zaczął tonąć. Na szczęście kierowcy udało się uciec z kabiny.
Uszkodzony samochód to na razie jedyna kara, jaka go spotkała. Policjanci nie ukarali go, bo uznali, że nie popełnił żadnego wykroczenia.
GPS to jest bardzo dobre narzędzie - ale TYLKO narzędzie. Jeśli wprowadzimy do niego błędne dane, to otrzymamy błędne wyniki. Posługuję się GPS - em na codzień na morzu . Komputerek (wbudowany w GPS) nie rozróżnia lądu od wody . Jeśli - wypływając np. ze Świnoujścia do Kopenhagi zaprogramuję tzw. "way point" (punkt docelowy) na redzie Kopenhagi , to GPS posłusznie wskaże mi NAJKRÓTSZĄ drogę (jak mawiają Anglicy - lotem pszczoły) nie zwracajac uwagi na to ,że droga będzie prowadziła przez kartofliska na Rugii ! Na lądzie obowiązują podobne zasady . Jeśli damy mu (oczywiscie GPS - owi ) rozkaz " poprowadż najkrótszą droga " to on nas tak poprowadzi . I będzie mu wszystko jedno , czy prowadzi nas autostradą , czy drogą polną , czy duktem leśnym. Na marginesie - kierowca tego samochodu zapomniał , że na głowie nie powinno sie nosić spodni . Nosi się je na zupełnie innej części ciała ! A żaden - nawet najlepszy -sprzęt nawigacyjny nie zastąpi zdroworozsądkowego myślenia !