Żebrzą, a potem handlują tym, co zebrały
Uwaga na lumpeksy, bo wyłudzają ciuchy
Wrzucając używane ubranie do specjalnego kontenera, wcale nie wspierasz biednych ludzi, ale okoliczne lumpeksy. Przekonała się o tym Hanna Żurawska z Warszawy. Znalazła w sklepie z używaną odzieżą sukienki, które kilka dni wcześniej wrzuciła do pobliskiego kosza z etykietą PCK.
"Byłam w szoku" - mówi DZIENNIKOWI Żurawska. "Na kontenerze było logo PCK. Myślałem, że wspieram biednych, a tu nagle taka niespodzianka. Gdybym wiedziała, że tu trafią moje rzeczy, przekazałabym je do jakiegoś domu opieki społecznej" - dodaje.
Polski Czerwony Krzyż jednak twierdzi, że nie ma nic wspólnego z kontenerami z ubrania. "Już od roku nie współpracujemy z firmą Wtórpol, do której należą kontenery. Dlatego jeśli gdzieś na którymś z kontenerów jest nasze logo, to znajduje się tam nielegalnie" - mówi Małgorzata Szukała z PCK.
Co na to Wtórpol? W dziale obsługi pojemników na odzież odesłano nas do centrali firmy. Tam nikt z zarządu nie odebrał telefonu.
MZ
Kupowane w lumpeksach ciuchy są dezynfekowane trucizna, która nie jest usuwana w czasie prania, ale uwalnia się jako trujące pary w czasie prasowania! I nikt kupujących nie ostrzega o tym. Cze to nie jest holokaust, celowa eksterminacja biednych ludzi ?!il Aprasa milczy - cenzura działa?