Starszy sierżant drogówki Cezary G. zapłaci za swe dobre serce. I to dosłownie. Sąd wymierzył mu karę grzywny - 1,6 tysiąca złotych i karę więzienia w zawieszeniu. Sędzia uznał, że funkcjonariusz przekroczył swe uprawnienia w 21 przypadkach.
Cezary G. w ciągu trzech miesięcy kierowcom popełniającym wykroczenia drogowe dawał mandat dla pieszych, a to wszystko dlatego, że było mu ich szkoda i nie chciał im wlepiać punktów karnych. Nie dopełniał tym samym obowiązku opracowania dokumentów i wprowadzenia punktów karnych. "Jest ofiarą własnej dobroci. Chciał być supergliniarzem i być miłym dla ludzi, aby nie mieli kłopotów po jego kontroli. Tego nie dało się pogodzić" - mówi "Dziennikowi Wschodniemu" jeden z oficerów bialskiej policji.
Cezary G. przyznał się do winy. "Uważałem, że niektórym kierowcom trzeba dać szansę. Wiedziałem, że muszę dawać więcej mandatów niż pouczeń. Była to sytuacja dla mnie niekomfortowa" - wyznał policjant przed sądem.
Porzadny czlowiek.