niedziela  21 marca 2010 r.  Imieniny: Benedykta, Lubomira, Lubomiry
 
To view this object you need Flash
Poleć znajomemu
|
Umieść na Facebooku Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Wykop artykuł Dodaj dośledzika Wersja mobilna
|
Wydrukuj
|

Skomentuj

e-mail: 

Ekologia powyżej ośmiu tysięcy metrów

Wyprawa na dach świata z nocnikiem w dłoni

Na Mount Evereście jest około 50 ton odpadków. Uczestnicy setek wypraw zostawiali tam zużyty sprzęt, ciała kolegów i... kupy. Ludzkie odchody to ekologiczna bomba, z którą nie zmierzył się dotąd żaden saper. Dopiero szerpa Dawa Steven chce nakłonić żądnych wrażeń himalaistów, by zabierali ze sobą zrobione z wiader toalety.

8850 metrów. Jak sprzątnąć taką górę? Od 2000 roku na Mount Everest wchodzą ekipy sprzątaczy. Zamiast podziwiać widoki, wspinają się, by zbierać odpadki po innych. Królem Everestowych sprzątaczy jest Japończyk, Ken Noguchi, który zniósł ze szczytu ponad 10 ton odpadków.

W tym roku ekipa sprzątaczy zebrała ze szczytu blisko tonę puszek, zbiorników na tlen, odpadków kuchennych, namiotów, ale i części włoskiego śmigłowca (rozbił się 35 lat wcześniej) oraz zwłoki brytyjskiego miłośnika wspinaczki, które leżały na szczycie od 1972 roku.

Dzięki zabraniu ze sobą promowanych właśnie nocników-wiaderek była to też pierwsza grupa himalaistów, która zbierała własne nieczystości. W sumie 18 osób wyprodukowało ich 65 kilogramów. Do tej pory żadna z grup nie sprzątała po sobie szczytu.

Podobne tematy:
Bieżące wydarzenia: