Bardzo szczery wywiad aktora tłumaczy dziwne małżeństwo 85-letniego staruszka z 25-letnią Kamilą Mścichowską. Łapicki wyznał, że ślub jest formą ucieczki przez starością: "Prawdopodobnie nikomu się to jeszcze nie udało, ale spróbować warto (...) Ludzi przeraża w życiu to, że jest ono niepowtarzalne. Może i jest, ale ja pomyślałem: dobrze, zrobię bombę i sobie je powtórzę. Zobaczymy, co będzie".
Zaznaczył także, że młoda kobieta u boku zmieniła jego podejście do świata: aktor nie wspomina już tego, co było, walk w Powstaniu Warszawskim i nieżyjących przyjaciół:
"Nie obchodzi jej [Kamili łapickiej - przyp. red.], że jakiś Heniek rzucił granatem i skoczyliśmy na wroga. Moja żona nie ma pojęcia , jak pachnie trup. To jest bardzo ciekawy zapach".
I z poczuciem humoru dodaje, że jedno jest w życiu pewne - do końca życia będzie miał młodą żonę.
Jeśli tak na to patrzeć...
ja tam go rozumiem. sam mam 41 lat a sypiam z 19-latką. nic bardziej nie uskrzydla. wcześniej spotykałem się z 20-letnią mężatką, a jeszcze wcześniej miałem 24-letnią panienkę. nie ma tu mowy o żadnym sponsoringu. po prostu dziewczyny lubią, wbrew pozorom, pogadać z inteligentnymi i doświadczonymi facetami, którzy mają coś do powiedzenia, są czuli, ciepli, itp. z równolatkami nie zawsze jest to możliwe, bo często są prymitywni, nieromantyczni, a gadają głównie o sporcie, samochodach albo sprzęcie audio. łóżko też ma swoje zalety, bo jako facet dość obyty w seksie, 40-latek potrafi w łóżku skierowywać całą uwagę na partnerkę, a nie na siebie. i nie strzela w trzeciej minucie...