Afera o dwa nagie miecze. "Symbol ten był wytworem sił prosowieckich"

| Aktualizacja:
Mirosławiec, Wał Pomorski, pomnik/fot.Radosław Drożdżewski (Zwiadowca21) / Wikipedia

Dwa grunwaldzkie miecze stoją w Mirosławcu od lat. Są symbolem walki Polaków z Niemcami w czasie II wojny światowej. Teraz jednak zawisł nad nimi miecz Instytutu Pamięci Narodowej, który domaga się ich usunięcia.

Dwa miecze grunwaldzkie, do których przytwierdzony jest pozbawiony korony orzeł na czerwonym tle stoją w Mirosławcu (woj. zachodniopomorskie). Zdaniem burmistrza i mieszkańców to symbol miasta, który upamiętnia Polaków walczących z Niemcami w trakcie drugiej wojny światowej. Zdaniem Instytutu Pamięci Narodowej miecze powinny zniknąć, bo propagują komunizm.

Pomnik mieczy grunwaldzkich znajduje się w Mirosławcu przy ulicy Wałeckiej. Teren, na którym stoi, należy do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. I to właśnie od właściciela gruntu burmistrz dowiedział się, że miecze mają zostać usunięte. Tak wynika z opinii przygotowanej przez Instytut Pamięci Narodowej.

Zdaniem historyków "miecze mają formę nadaną przez prosowiecką Gwardię Ludową" i przypominają o odznaczeniu nazywanym Krzyżem Grunwaldu. A nim uhonorowani zostali m.in. Bolesław Bierut, Władysław Gomułka i Konstanty Rokossowski. Co więcej, jak wskazuje IPN, "symbol ten był wytworem sił prosowieckich, które w sposób siłowy i w oparciu o Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich przejęły władzę w Polsce tworząc tak zwaną władzę ludową".

Z opinią nie zgadza się burmistrz Mirosławca. Jego zdaniem jedynym podobieństwem do odznaczenia przyznawanego w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej są dwa nagie miecze. - W naszym wypadku do tych mieczy dołożona jest tarcza z godłem i tutaj spróbujemy zareagować na niezadowolenie IPN, że orzeł nie ma korony. Spróbujemy tej koronacji na tym pomniku dokonać. Natomiast i napis "Wał Pomorski" i napis "Mirosławiec" z tym odznaczeniem nie mają nic wspólnego - podkreśla Piotr Pawlik, który przygotowuje pismo do wojewody w sprawie pomnika, by wstrzymać decyzję o likwidacji. Burmistrz teraz zbiera podpisy mieszkańców.