"Mowa nienawiści - dokąd nas prowadzi?". Zabójstwo Adamowicza i palenie kukły Żyda w nowym filmie twórcy "Dobrej zmiany"

Konrad Szołajski / Materiały prasowe

Reżyser filmów dokumentalnych Konrad Szołajski, znany z takich głośnych tytułów, jak "Dobra zmiana", "Walka z szatanem" czy "I Bóg stworzył seks", realizuje nowy film opowiadający o mowie nienawiści.

- Chcę pokazać jak niebezpieczne jest tolerowanie mowy nienawiści. Zjawisko dotyka wszystkich - żyjemy w jednym kraju. Kraju, w którym już polała się krew - zginął zamordowany w atmosferze politycznego hejtu prezydent Paweł Adamowicz. Mowa nienawiści prowadzi do fizycznej agresji i przemocy, może przynieść ludziom śmierć: tak było w III Rzeszy, tak działała propaganda stalinowska, tak zaczęło się ludobójstwo w Rwandzie czy bliżej - w Jugosławii. Chcę, by ten film otworzył wszystkim oczy - dalej tą drogą iść nie możemy - mówi Konrad Szołajski.

"Bohaterami filmu będą aktywiści, którzy protestują na ulicy przeciwko manipulacji w mediach - a później w tych samych mediach zostają nazwani z imienia i nazwiska, co zachęca do agresji wobec nich. Sędziowie, będący - za obronę praworządności - obiektem nagonki i prześladowań. Opozycyjni politycy krytykujący władze - ich portrety ktoś publicznie wiesza na szubienicy. Ktoś inny już spalił na manifestacji kukłę Żyda, ktoś spoliczkował działaczkę opozycji, a inny aktywista został skopany, bo jakoby prowokował chuliganów. Paweł Adamowicz otrzymał akt swojego zgonu, wysłany przez politycznych ekstremistów; prokuratura jednak nie wszczęła dochodzenia - i prezydent zginął pchnięty nożem. Inni samorządowcy także dostali podobne ostrzeżenia. Pytanie - kto może stać się następną ofiarą przemocy?" - czytamy w komunikacie prasowym.

- W Polsce działa cenzura ekonomiczna, zapobiegająca powstawaniu filmów dokumentalnych na tematy społeczne. W efekcie takie utwory - poza bardzo nielicznym wyjątkami - nie są realizowane, chyba, że autorzy zdecydują się na szukanie alternatywnych rozwiązań - np. przez społeczną zbiórkę. Tak właśnie udało się ukończyć "Dobrą zmianę". Dlatego teraz - zachęcony przez osoby, którzy organizują pokazy tamtego filmu - postanowiłem z nowym projektem spróbować dalej iść drogą społecznego finansowania, zwracając się bezpośrednio do ludzi: jeśli chcemy móc oglądać dokumenty, ukazujące prawdziwie nasze życie i problemy, musimy je sami sfinansować. Poza standardową dystrybucją dokument zostanie udostępniony organizacjom społecznym, szkołom, wszelkim grupom osób, które będą chciały użyć go do organizowania spotkań i debat na temat przeciwdziałania mowie nienawiści - komentuje reżyser.

Projekt można wesprzeć tutaj.