• Łukasz Bąk
    R ok. Tyle czasu czekałem na to, by móc usiąść za kierownicą tego samochodu. Przede mną mieli go już wszyscy, w związku z czym czułem się trochę jak gość, który poszedł na randkę z dziewczyną zajmującą się zawodowo tym, czym Julia Roberts w filmie „Pretty Woman”. Mówiąc wprost, poczułem się jak Richard Gere.
  • Łukasz Bąk
    Skończyłem dwutygodniowy urlop i wreszcie mogę sobie odpocząć w zaciszu redakcyjnego open space’u. Jeśli wyczuwacie w tym stwierdzeniu nutkę ironii, to niesłusznie. Po prostu nie macie małych dzieci. Ja mam ich trójkę i spędzenie z nimi wakacji to tak naprawdę połączenie obozu przetrwania i kursu psychologicznego, po których powrót do pracy jest kojący jak gorąca kąpiel w wannie.
  • Kia Optima
    Jakiś czas temu powiedziałem „żegnaj” polskim sklepom internetowym i zaprzyjaźniłem się z chińskim Aliexpress. Oczywiście zanim to nastąpiło, przez pół roku starałem się pokonać wewnętrzną barierę mentalną – za każdym razem, gdy w polu „numer karty kredytowej” wpisywałem ostatnią cyfrę, w głowie dźwięczały mi złowrogie słowa: „Xi Jinping wyczyści twoje konto, a jego ludzie wydłubią ci oczy pałeczkami do ryżu”. I wycofywałem się rakiem. Jednak któregoś wieczoru wypiłem za dużo, omsknął mi się palec na klawiaturze i doprowadziłem sprawę do końca.
  • Łukasz Bąk
    Październik 2016: Minister obrony narodowej sugeruje, że Polacy wspólnie z Ukraińcami mogą zbudować śmigłowiec, który z powodzeniem będzie służył w armiach obu krajów.
  • Volvo S90
    Trener niemieckiej drużyny w przeszłości przyłapany został na zajadaniu się zawartością własnego nosa, a kilka dni temu na sprawdzaniu, czy w portkach ma wszystko na swoim miejscu oraz czy odpowiednio dobrze to pachnie. Niewątpliwie to postęp. Powinniśmy spodziewać się, że za dwa lata na mundialu zobaczymy go załatwiającego się podczas meczu otwarcia na środku boiska.
  • Kia sportage
    Ze zdumieniem obserwuję rozpowszechniającą się w motoryzacyjnym świecie modę na dodawanie do nazw samochodów słowa „sport”. W ten sposób producenci starają się zasugerować wam, że oto stoicie przed niepowtarzalną szansą wyjechania z salonu odpowiednikiem Usaina Bolta – czyli czymś smukłym, bardzo szybkim i niebywale zwinnym.
  • Czerwone wino
    Choć nie jestem smakoszem wina, to raz na jakiś czas zdarza mi się chlapnąć jego butelkę lub dwie. Niedawno w jednym z dyskontów nabyłem białe Boisieres i równie białe Granbeau – oba w przyzwoitej cenie nieprzekraczającej 15 zł. Okazały się wyśmienite. Do tego stopnia, że następnego dnia pobiegłem po zapas na najbliższe kilka tygodni. A po powrocie do domu zajrzałem z ciekawości do internetu, by sprawdzić, co piszą o nich znawcy. I tak Boisieres, które mnie doprawdy urzekło, przez jednego z dżentelmenów o królewskim podniebieniu określone zostało jako „Banan w occie. Najlepiej szybko czymś zagryźć, bo zionie przemysłową pustką”. Z kolei Granbeau nazwał „drożdżowym i postfermentacyjnym”. I obu wystawił ocenę mierną.