• Ford mustang
    Od pewnego czasu marzy mi się youngtimer. Taki samochód, który nie jest już zbyt młody, ale też nie jest jeszcze stertą złomu o wartości paczki wilgotnych zapałek. Coś klasycznego, rzadkiego, niebanalnego, przykuwającego uwagę, nabierającego wartości.
  • Łukasz Bąk
    Eksperci donoszą, że nasze dzieci to mięczaki – ich mięśnie mają konsystencję purée ziemniaczanego, nie odróżniają piłki lekarskiej od piłki do metalu i są święcie przekonane, że "skok przez kozła" to nowa lektura szkolna.
  • Łukasz Bąk
    Z generacji na generację samochody stają się doskonalsze i coraz trudniej znaleźć w nich poważne wady. Na szczęście raz na jakiś czas któremuś z producentów uda się zepsuć coś tak bardzo, że z czystym sumieniem mogę to rozjechać. Oto przegląd modeli, które w mijającym roku rozczarowały mnie najbardziej.
  • Volvo V60
    Jedni za najważniejsze wydarzenie mijającego tygodnia uznają głosowanie w brytyjskim parlamencie nad wotum zaufania dla Pani Teresy, inni zablokowanie autostrady A2 przez protest rolników, a jeszcze inni fakt, że polscy Beckhamowie, czyli Radzio i Małgosia Majdanowie, ubrali choinkę.
  • Łukasz Bąk
    Przyznaję się bez bicia. Do ubiegłego tygodnia wyrażenie „urlop na kempingu” stawiałem w jednym rzędzie z „rak trzustki” oraz „porzucona w lesie mina z czasów drugiej wojny światowej urwała mi obie nogi”.
  • Łukasz Bąk
    Bardzo, naprawdę bardzo doceniam możliwości, jakie dał nam internet. Tylko w ostatnim tygodniu bez wychodzenia z domu wypożyczyłem parę filmów, uzupełniłem bibliotekę muzyczną o kilka nowych pozycji, kupiłem dmuchane koło do pływania dla syna, zapłaciłem rachunki, sprawdziłem, gdzie sprzedają najlepszą fetę i wino w greckim Nikiti, dowiedziałem się bez trudu, jaką temperaturę ma morze w tamtych okolicach, a nawet odprawiłem siebie i całą rodzinę na samolot lecący w tamtym kierunku.
  • Mercedes GLC
    Jak ja nienawidzę nowoczesnych hoteli. Człowiek udaje się do swojego pokoju dobrze podpity gdzieś w okolicach północy i zamiast tradycyjnego zamka na klucz zastaje szczelinę o grubości włosa, w którą musi wsunąć superinteligentną kartę otrzymaną w recepcji. Udaje mu się to najczęściej po piętnastu próbach. I wówczas zapala się w zamku czerwona dioda sugerująca, że coś jest nie tak. Drzwi pozostają zamknięte. W takiej sytuacji zawsze wypowiadam głośne „Oho!”, po którym następuje seria znacznie bardziej soczystych słów, nierzadko budzących zainteresowanie gości zajmujących sąsiednie apartamenty.