• Lekarz w fartuchu z różową wstążeczką
    Przywrócenie staży to dobry krok w systemie kształcenia młodych medyków. Ale żeby odebrać nagrodę w postaci wystarczającej liczby dobrze przygotowanych do pracy specjalistów, czeka nas długi marsz.
  • Młoda lekarka w maseczce
    Klanowość polskiego środowiska lekarskiego to tajemnica poliszynela. Młodzi medycy wskazują nepotyzm jako jedną z ważniejszych przyczyn zapaści systemu kształcenia. A jeśli go nie poprawimy, możemy się spodziewać katastrofy. Nie będzie miał nas kto leczyć.
  • Grzegorz Religa
    My, kardiochirurdzy, robimy w sumie trzy rodzaje rutynowych operacji: bajpasy, wymiana zastawek, od przypadku transplantacja. To wszystko rzemiosło, którego można się nauczyć - mówi w rozmowie z "DGP" dr Grzegorz Religa, syn Zbigniewa Religi.
  • Jakim jesteś pacjentem?
    Przychodzi, trzaska drzwiami i wygraża. Wymądrza się, rości, a czasem śmierdzi. Wiele twarzy może mieć polski pacjent, o czym najlepiej wiedzą lekarze. Wielu ma swoje prywatne sposoby kategoryzowania chorych (lub takich, którzy się za nich uznają). Oto najpopularniejsze z nich.
  • "Weterynarz, zwłaszcza w opinii właściciela zwierzęcia, musi znać się na wszystkich organach. I to na kilku gatunkach stworzeń, nie jednym"
    Jeszcze na studiach aż się rwał do tego, żeby pomagać zwierzętom. Potem się poddał. Dlaczego? "Żeby wykonywać ten zawód, trzeba mieć powołanie i olbrzymią wiedzę. Moim zdaniem dużo szerszą, niż w przypadku ludzkich lekarzy. Poza tym to jest praca bardzo ciężka fizycznie. Te wszystkie fermy, obory, chlewnie... Mówiąc wprost, to robota w odchodach. Smród i upodlenie" - tłumaczy weterynarz, który od chorych zwierząt trzyma się z daleka.
  • Dziś każdy powinien sam, właśnie z rozsądku i zapobiegliwości, raz na jakiś czas wydać trochę pieniędzy i porządnie się przebadać. Musimy być czujni, ale nie możemy dać się zwariować.
  • Prywatne kliniki żerują na publicznych. Wybierają sobie najłatwiejszych i najtańszych w leczeniu pacjentów. Ciężej chorych odsyłają do placówek publicznych. Pierwsze mają zyski i noszą miano zaradnych. Drugie muszą się zadowolić długami i satysfakcją z dobrze wykonanej roboty.
  • Jestem udręczony trwającym pięć lat postępowaniem przed sądem lekarskim. Nie mam siły rozmawiać, mam dość, a poza tym się boję – przekazuje przez kolegów dr Jan B., lekarz z Poznania, homeopata. Od 2006 r. tłumaczył, że nie jest szarlatanem, że nie morduje swoich pacjentów, tylko przeciwnie – skutecznie im pomaga. Wprawdzie proces zakończył się po jego myśli, ale uraz został.
  • Mira Suchodolska
    Leczyć można ze wszystkiego. Z uzależnienia od alkoholu i hazardu, z uzależnienia od kupowania coraz to nowych butów albo od gry w bejeweledblitza na Fejsbuku. Tylko po co? - pyta Mira Suchodolska.