• Troje sędziów Sądu Najwyższego
    Sąd Najwyższy pokazał wczoraj, że nie jest „nasz” ani „ich”, jak chciałyby obie strony sporu. Nie wchodząc w rozważania taktyczne – czy to element szerszej układanki, dogadywania się co do przyszłej, prezydenckiej ustawy o SN – chcę wierzyć, że zwyciężyło po prostu prawo.
  • Sąd
    Z trójpodziałem władz jest niestety tak, że wszystkie trzy są teoretycznie równe (konstytucja mówi o ich równowadze), ale jedna jest równiejsza. Bo tylko jedna nie ma nic wspólnego z decyzjami suwerena. Tylko jedna może się nie przejmować art. 4 ustawy zasadniczej, zgodnie z którym „władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”, a ów naród sprawuje tę władzę „przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio”. Władzą zależną przede wszystkim od samej siebie jest ta sprawowana przez sędziów, a nazywana wymiarem sprawiedliwości. Tu naród nie ma wiele do powiedzenia – ani przez swoich przedstawicieli, ani bezpośrednio. 
  • Barbara Kasprzycka
    Gdyby wyrzucanie pieniędzy w błoto było dyscypliną olimpijską, bylibyśmy potęgą. Stać nas na utrzymywanie Senatu; stać nas na referendum za 100 mln zł, o którym z góry wiadomo, że nie ma znaczenia. Dlaczego więc miałoby nas nie być stać na utrzymywanie 6 tys. śledczych, którzy za nic nie odpowiadają?
  • Gdyby wylewanie dziecka z kąpielą znalazło się w programie igrzysk, bylibyśmy olimpijską potęgą. Niewiele rzeczy wychodzi przecież rządzącym tak dobrze, jak impulsywne zmiany, które pociągają za sobą korowód mniej lub bardziej uciążliwych skutków ubocznych.
  • Temida
    Fetyszem tego rządu jest listopadowe expose premiera Donalda Tuska. Co miesiąc, albo i częściej, powstaje miniraport o etapie realizacji poszczególnych jego zapowiedzi - pisze Barbara Kasprzycka.