• Roman Kluska
    "Poważni ludzie w 2005 r. zaproponowali mi kandydowanie na prezydenta. Kuszono mnie tak poważnie, że zacząłem się modlić o dar rozeznania. Wtedy pomyślałem, że ci, którzy mnie namawiają, to w gruncie rzeczy ci sami, którzy mnie chcieli wykończyć" - opowiada Robertowi Mazurkowi biznesmen Roman Kluska. I przekonuje, że mścić nie chce się również ze względów pragmatycznych: mógłby zginąć.