Szanse na to, że Euro 2012 odbędzie się w większej liczbie miast polskich niż ukraińskich, są już minimalne. Okazało się, że ostatnie ostre słowa Platiniego w kierunku Ukrainy po raz kolejny okazały się jedynie grożeniem palcem. W środę szef UEFA był zadowolony z tego, co widział we Lwowie i w Doniecku.

Reklama

"Prezydent UEFA powiedział, że jest z nas zadowolony. Euro 2012 na sto procent odbędzie się we Lwowie!" - cieszył się mer miasta Andrij Sadowyj.

Platini podkreślił jednak, że ważniejszym dniem jego wizyty na Ukrainie będzie czwartek. Dziś dojdzie bowiem do spotkania z nowym prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem. "Poproszę go o dodatkowe gwarancje państwowe" - zdradził Platini. "W każdym ukraińskim mieście są jakieś problemy. We Lwowie nie ma stadionu, w Doniecku hoteli i przez to miasto ma małe szanse na organizację półfinału mistrzostw. Problemy są, ale jest też wiara, że wszystkie problemy zostaną rozwiązane na czas. UEFA też w to wierzy. Mój przyjazd to nie kontrola, ale przyjacielska wizyta" - mówił Platini.

W środę szef UEFA po raz kolejny przypomniał, że stan przygotowań w stolicy Ukrainy jest najważniejszy. "Przypominam tylko, że mistrzostwa odbędą się w 2012, a nie w 2013 roku. Nie będzie Kijowa, nie będzie Euro na Ukrainie" - podsumował Platini, który w czwartek odwiedzi Charków i Kijów.