Szef UEFA, według planu, miał wylądować w Warszawie około godziny 9.30. Jednak jego przylot opóźnił się. Prosto z lotniska Platini, w towarzystwie prezesa PZPN Michała Listkiewicza, czarną limuzyną - eskortowaną przez czterech policyjnych motocyklistów i auta ochrony - przejechał do Centrum Olimpijskiego.

Tam Michel Platini spotkał się z ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim, szefem spółki Pl 2012 Marcinem Herrą, prezesem PZPN Michałem Listkiewiczem i prezesem spółki Narodowe Centrum Sportu Michałem Borowskim. Rozmowy trwały półtorej godziny. Opuszczając Centrum Olimpijskie, Platini wyglądał na zadowolonego.

Reklama

Podobnie było podczas konferencji prasowej po spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem. Francuz wprawdzie nie odezwał się na niej ani słowem, ale potakiwał , gdy Tusk mówił, że nie ma żadnych opóźnień. "Polska każdy punkt harmonogramu wykonuje bardzo starannie. Przed nami cały czas jest jednak bardzo dużo pracy. Najważniejsze są oczywiście stadiony i lotniska. To bardzo ambitne przedsięwzięcia, ale zapewniłem Platiniego, że damy radę" - mówił Tusk.

Około godz. 21 Michel Platini odleci do Kijowa.