Wczorajsze posiedzenie komitetu sterującego było o tyle ważne, że UEFA przedstawiła ostateczny raport na temat wszystkich miast kandydujących do organizacji Euro 2012. W spotkaniu wzięła udział czterech przedstawicieli Polski: minister sportu Mirosław Drzewiecki, prezes PZPN Grzegorz Lato, szef spółki PL.2012 Marcin Herra i wiceprezes PZPN ds. zagranicznych Adam Olkowicz. Nasza delegacja zaprezentowała komitetowi sterującemu dokonania naszych miast. Wnioski z tego spotkania zostaną przekazane komitetowi wykonawczemu UEFA, który we wtorek i środę będzie obradować w Bukareszcie. Tam też ma zapaść decyzja, w których polskich i ukraińskich miastach odbędą się piłkarskie mistrzostwa Europy w 2012 r.

Reklama

Co stało się wczoraj w bizantyjskich wnętrzach siedziby UEFA? "Nie mogę zdradzić żadnych szczegółów. Obowiązuje nas tajemnica. Mogę jednak powiedzieć, że na razie nic wielkiego się nie wydarzyło. Po prostu zaprezentowaliśmy przed UEFA obecny stan przygotowań Polski" - powiedział Olkowicz, który dodał, że utajnienie decyzji komitetu sterującego będzie obowiązywać aż do środy.

Jak się dowiedzieliśmy, federacja nie miała do naszych delegatów wielu pytań. Dłużej dyskutowano z Ukraińcami. O czym? O tym co zawsze - kryzysie politycznym i gospodarczym w tym kraju. Tak więc wychodzi na to, że jeśli UEFA ostatecznie miałaby się zdecydować na nierówny podział mistrzostw, to większa liczba miast przypadnie nam.

Jednak rzecznik prasowy UEFA William Gaillard także nie chciał zdradzić żadnych szczegółów rozmów w Nyonie. "Jeślibym tak zrobił, to byłoby nie fair z mojej strony. Nie możemy bawić się w żadne spekulacje i wyprzedzać decyzji władz UEFA. Poza tym nie znam wszystkich szczegółów. Nasi eksperci przedstawili dziesiątki raportów na temat stanu przygotowań do Euro 2012. Wszystko to będzie miało wpływ na środową decyzję odnośnie do wyboru miast" - powiedział nam Gaillard.

Rzecznik przyznał, że doskonale rozumie polską ciekawość. Organizacja Euro 2012 to bardzo prestiżowa sprawa i żadne miasto nie chciałoby wypaść z gry. "To, czy mecze będą w tym, czy też innym polskim mieście, to taka wasza lokalna rywalizacja. Dla UEFA liczą się sprawy globalne. Chcemy, żeby mistrzostwa odbyły się w najlepszych miastach. Proszę, powstrzymajcie się jeszcze kilka dni i wszystko będzie jasne. Zapewniam, że decyzja będzie sprawiedliwa, bo nasze raporty dotyczyły nawet najmniejszych detali. Nie możemy sobie pozwolić na żadną nietrafną ocenę. Więc czekajcie i nie zaburzajcie naszego spokoju, bo chcemy podjąć najlepszą z możliwych decyzji" - w patetycznym stylu apelował Gaillard.

To, że Euro 2012 będzie w Warszawie, jest pewne, ale mieszkańcy Gdańska, Wrocławia, Poznania, Krakowa i Chorzowa muszą jeszcze uzbroić się w cierpliwość. UEFA wciąż jeszcze myśli nad decyzją dotyczącą lokalizacji mistrzostw. Gaillard uważa jednak, że wszystkie polskie miasta zrobiły bardzo wiele.

"Do wyścigu o Euro 2012 startowaliście niemal od zera. Podjęliście się wielkiego wyzwania i jak na razie spełniacie nasze oczekiwania. Mogę was zapewnić, że Michel Platini z każdej kolejnej podróży do waszego kraju wracał coraz bardziej zadowolony. To dobry znak dla Polski" - zapewnił nas Gaillard.

Oprócz sprawy miast w Nyonie nasza delegacja omówiła z UEFA także inne sprawy związane z przygotowaniami do Euro 2012. Dużo czasu poświęcono sprawie lutowego losowania eliminacji mistrzostw, które odbędzie się w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Dyskutowano także o nowym logo imprezy, bo to, które obowiązuje obecnie, jest jedynie tymczasowe.