Lato przyznaje, że Kraków i Chorzów także spokojnie dałyby sobie radę z organizacją turnieju. "Pierwszeństwo przyznano jednak miastom, które dwa lata temu podpisały z UEFA umowy" - tłumaczy.

Prezesowi PZPN jest przykro, że z rywalizacji odpadły Kraków i Chorzów. "Nie ukrywam jednak, że jest to decyzja ostateczna, od której nie ma odwołania" - dodaje.

Warszawa, Wrocław, Gdańsk i Poznań muszą się teraz wziąć do ciężkiej pracy. Tym bardziej miasta na Ukrainie. "Myślę, że Ukraina da sobie radę i Euro odbędzie się według modelu 4+4, o co walczyliśmy z moim przyjacielem Hrihorijem Surkisem. Chcemy zrobić najlepsze Euro w dekadzie" - kończy Lato.



Reklama