Drzewiecki uważa, że w obliczu problemów gospodarczych na Ukrainie, jedynie Kijów zdoła właściwie przygotować się do Euro 2012.

Wiele wskazuje na to, że z przygotowaniami nie zdążą natomiast Charków, Lwów i Donieck. Mają czas do 30 listopada. "Kraków powinien być w pogotowiu" - mówi więc Drzewiecki.

Reklama