Funkcjonariusze nie mieli jednak dla Smudy dobrych wiadomości. Skandaliczny wyskok zawodnika FC Koeln nie okazał się wyssaną z palca historią, co oznacza, że o występie na czerwcowych mistrzostwach Europy Peszko może zapomnieć. Spotkałem się z szefem policji, który dokładnie przedstawił mi przebieg wydarzeń z soboty. Wiem, że Peszko był pijany, a teraz usłyszałem to na własne uszy - cytuje zdenerwowanego selekcjonera biało-czerwonych niemiecki dziennik „Express”.

Reklama

Zawodnikowi Kozłów raczej nie pomogą więc opublikowane na stronie internetowej niemieckiego klubu przeprosiny ani publiczne wylewanie żali się na bezduszną niemiecką policję. Wczorajsza rozmowa Smudy z mundurowymi prawdopodobnie przypieczętowała jego smutny los. O ile selekcjoner tym razem dotrzyma słowa i nie wycofa się publicznie składanych deklaracji, Peszko obejrzy Euro 2012 co najwyżej w telewizji.

Surowy w swoich osądach trener kadry nie pozbawia jednak nadziei Marcina Wasilewskiego, który w feralną noc z soboty na niedzielę spędzał w towarzystwie Peszki. Sytuacja „Wasyla” jest zupełnie inna. On miał do niedawna złamaną nogą i widać, że zależy mu na grze w reprezentacji - dodaje Smuda.

>>>Czytaj także: Czterech młodzieżowców w składzie Unii Leszno