Garnitur mnie paraliżuje, w pracy wolę być w stroju roboczym. Otto Rehhagel też nie nosił garnituru i zdobył z Grecją mistrzostwo Europy - mówi "Faktowi" trener biało-czerwonych

Reklama

W dotychczasowych 31 meczach prowadzonej przez Smudę drużyny, trener często zmieniał swój styl. Szykowną marynarkę potrafił zamienić na ortalionowy dres w barwach narodowych, zaś jesienią chętnie sięgał po ciepłe i modne płaszcze. Nie mam problemu z tym, żeby ubrać się elegancko na konferencję prasową, kolację, bądź do opery. Ale podczas meczu muszę żyć razem z zespołem, móc kopnąć piłkę albo podskoczyć - wyjaśnia.

Sentyment do sportowych ubrań nie jest jednak do końca przypadkowy. Kilka lat temu Franz przeżył bowiem niefortunny upadek. I to właśnie wtedy, kiedy miał na sobie akurat elegancki garnitur. Chciałem szybko podać piłkę któremuś z zawodników i wywróciłem się prosto w błoto. Jasny komplet poszedł do kosza, a ja powiedziałem sobie, że od tej pory stawiam na sportowe ciuchy - wspomina.

Deklaracja szkoleniowca zupełnie nie martwi piłkarzy kadry oraz jego żony Małgorzaty. Przestałam już namawiać męża na noszenie garnituru. Mecz to dla niego ogromny stres, dlatego w takim stroju nie czułby się swobodnie. Zwłaszcza przy jego żywiołowych reakcjach - uśmiecha się małżonka Smudy.

>>>Czytaj także: Żona odradzała Smudzie kadrę