Mam już w głowie jedenastkę na spotkanie z Grecją - twierdzi Franciszek Smuda, kiedy pytamy go o wątpliwości przy ustalaniu wyjściowej jedenastki. Szczególnie obsada lewej obrony w drużynie narodowej nie wzbudza u selekcjonera nawet najmniejszych wahań. Chciałbym, żeby Boenisch i Wawrzyniak ze sobą rywalizowali, bo to oznacza, że mamy alternatywę. W razie potrzeby, Sebastian może grać w kadrze także na prawej obronie - utrzymuje Franz.

Reklama

Wtajemniczeni ludzie z najbliższego otoczenia Smudy twierdzą jednak, że Boenisch może odliczać dni do spotkania z Grecją. Niezależnie od tego, jak wypadnie w sparingach z Łotwą i Słowacją, to dla niego selekcjoner widzi miejsce na boku defensywy. Trener wychodzi bowiem z założenia, że nie po to czekał, aż zawodnik Werderu Brema wróci do zdrowia, żeby zabrać go na Euro jako rezerwowego. Dobrze, że to nie ja jestem na miejscu trenera i nie muszę podejmować takiej decyzji - przyznaje Sebastian.

Chociaż Boenisch rozegrał w kadrze zaledwie trzy mecze, już dziś może być spokojny o miejsce w wyjściowej jedenastce na mecz z Grecją. Holowany przez selekcjonera zawodnik jak ognia unika jednak miana jego pupila. Przez dwa lata byłem kontuzjowany, ale Smuda wie, co potrafię. Na treningach nie widzę żadnej różnicy między mną, a resztą piłkarzy - dodaje rezerwowy przeciętnego niemieckiego klubu.

>>>Czytaj także: Wawrzyniak: Daje kadrze więcej niż Boenisch