Wiem jedno. Gdyby nie moje podejście, moglibyśmy zapakować się w walizkę i popłynąć z Wisłą w siną dal. Mam przymykać oko na to, że mi się piłkarz chwieje na nogach? Nigdy. Nigdy do niczego nie dojdziemy, jeśli wszyscy nie zmienimy mentalności - podkreśla selekcjoner naszej kadry.

Reklama

Mówię piłkarzom na każdej odprawie: bierzcie przykład z tych, którzy tylko trochę grali w polskiej lidze, a już są gwiazdami w Europie i osiągają ogromne sukcesy. Mamy takie przykłady i do nich trzeba równać. Im się tę mentalność udało zmienić. Nie jest tak, że alkohol i zabawa są ważniejsze od piłki. Oni wiedzą, że kariera piłkarza jest krótka i to jest ten czas, aby na lata zabezpieczyć sobie życie i jeszcze coś więcej - mówi Smuda.

I niech mi nikt nie mówi, jak to się jeden z piłkarzy odezwał, że Smuda też nie jest święty. Co wolno wojewodzie... Ja jestem trenerem, ja mam ponad 60 lat i ja sobie mogę wypić wino czy piwo. Wiem, ile mogę. Ale nigdy się nie będę zataczał czy bił z policjantami. To jest ta różnica. Nie jestem święty. Tyle że to wszystko ma mieć klasę - zaznacza w wywiadzie dla "Polski The Times" trener biało-czerwonych.