Rybus: w meczu z Grecją nie czułem się sobą

Reklama

Na inaugurację mistrzostw Europy biało-czerwoni nie zdołali odnieść zwycięstwa, choć po pierwszej połowie prowadzili 1:0 i grali z przewagą jednego zawodnika. Po przerwie przebieg meczu kontrolowali jednak Grecy. Dzień później Rybus przyznał, że ma zastrzeżenia do swojej postawy.

Chyba wszyscy widzieli, że nie wyglądało to z mojej strony najlepiej. Nie jestem z siebie zadowolony. Ciężko mi się biegało, brakowało energii, nie mogłem +depnąć+. To nie był mój dzień, nie czułem się sobą - powiedział pomocnik rosyjskiego Tereka Grozny, który w 70. minucie opuścił boisko.

Wyglądało tak, jakbyśmy opadli z sił w drugiej połowie. Gdy zszedłem z murawy i oglądałem mecz z ławki, mogłem zaobserwować, że Grecy są szybsi od nas. Skąd to wynikało? Pewnie nałożyły się różne czynniki, ale ciężko mi wytłumaczyć. Chcieliśmy zagrać jak najlepiej i wygrać. Daliśmy z siebie wszystko. Nie udało się, choć z drugiej strony cieszmy się, bo mogliśmy zostać bez punktu - zaznaczył.

Rybus tłumaczył również, dlaczego tak źle wyglądała jego współpraca na lewej stronie z Sebastianem Boenischem.

Wcześniej nie graliśmy ze sobą zbyt często, po raz pierwszy dopiero w majowym meczu ze Słowacją, a później z Andorą. Trudno więc, żeby nasza współpraca układała się tak jak na prawej stronie, między Kubą Błaszczykowskim i Łukaszem Piszczkiem.

We wtorek 22-letni pomocnik będzie miał okazję zagrać przeciwko reprezentacji Rosji, którą dobrze zna z racji ligowych występów.

Mecz z Rosją będzie inny. Ten rywal nie broni się tak jak Grecy, a my już trochę oswoiliśmy się z otoczką mistrzostw. Pierwszy mecz turnieju zawsze jest niewiadomą. W głowach siedziała nam presja i wielkie oczekiwania, ale zapominamy już o tym remisie. Teraz koncentrujemy się tylko na Rosjanach. Oglądałem ich piątkowy mecz z Czechami (4:1). Zrobili duże wrażenie, zresztą Czesi też nie grali źle - zakończył Rybus.