Pomocnik tureckiego Trabzonsporu podczas piątkowego spotkania inauguracyjnego z Grecją (1:1) długo rozgrzewał się przy bocznej linii, ale ostatecznie nie dostał szansy od trenera Franciszka Smudy. Zostałem wysłany na rozgrzewkę już od 46. minuty, jako pierwszy z rezerwowych. Wojtek Szczęsny otrzymał jednak czerwoną kartkę i plany trenera się zmieniły, nie chciał robić bałaganu na boisku. Jestem tylko zawodnikiem. Rozgrzewałem się cały czas, byłem gotowy, ale nie chcę narzekać. Mam nadzieję, że wystąpię w kolejnym spotkaniu - przyznał Mierzejewski.

Reklama

Były piłkarz Polonii Warszawa, choć nie pojawił się w piątek na boisku, bronił decyzji selekcjonera w meczu z Grekami. W przypadku kilku zmian zapewne sytuacja na boisku wyglądałaby inaczej, ale trener - opierając się na swoim doświadczeniu - uznał, że lepiej tego nie robić. Kilka tygodni temu oglądałem mecz Pucharu Niemiec Borussii Dortmund z rywalem z niższej ligi (Greuther Fuerth - PAP). Szkoleniowiec tego drugiego zespołu zmienił bramkarza w 118. minucie, a chwilę potem jego drużyna straciła gola i odpadła. Dlatego nigdy nic nie wiadomo. W piątek wyszło jak wyszło. Zdobyliśmy jeden punkt i teraz powinniśmy skupić się na kolejnym meczu, a nie zastanawiać się, czy selekcjoner postąpił słusznie - podkreślił Mierzejewski.

Jak dodał, mimo klasy najbliższego rywala Polacy nie muszą mieć kompleksów. Rosja będzie faworytem. Na pewno chce wywalczyć sześć punktów w dwóch kolejkach i być już pewna awansu. Ale spokojnie. Graliśmy już z lepszymi zespołami i z niecierpliwością czekamy na wtorkowy mecz - stwierdził Mierzejewski. Smuda zapowiedział, że w starciu z Rosją przeprowadzi jedną, najwyżej dwie zmiany. Czy w takim razie obecność Mierzejewskiego na niedzielnej konferencji prasowej z dziennikarzami nie była przypadkowa?

To akurat przypadek. Już wcześniej było ustalone, kto i kiedy przychodzi na spotkania z mediami. Czekam na dzisiejszy trening, zapewne wówczas dowiemy się więcej, kto może zagrać z Rosją. Na pewno będzie zmiana w bramce, bo Wojtek nie może zagrać za czerwoną kartkę. Niektórzy zawodnicy są trochę zmęczeni, ale mamy kilka dni odpoczynku. Zobaczymy, co zdecyduje trener - zakończył Mierzejewski.