Piątek, 8 czerwca, godzina 18.17...
Milena Lewandowska: Robert strzela pierwszą, historyczną bramkę Euro 2012 w meczu otwarcia z Grekami. Tę bramkę dedykował właśnie mnie.

Reklama

Gdzie jesteś?
Na Stadionie Narodowym i początkowo nawet nie jestem pewna, czy to on strzelił bramkę. Siedzimy dość daleko, kiepsko widać. A potem - radość wszystkich. Mój brat przeszedł do historii!

Tuż po przerwie, 51 minuta...
Bramka dla Greków. Zaskakująca, taka bramka z niczego. Nic nie wskazywało, że właśnie teraz ją strzelą.

Rzut karny...
To już wszystkich zamurowało, szok, że do tego doszło.

Przemysław Tytoń wchodzi i broni.
To bohater meczu! Tak jak Robert.

Na pewno nie pierwszy raz byłaś na meczu brata.
Oczywiście, że nie. Byłam na jego meczach i w Polsce, i w Niemczech. Można powiedzieć, że jestem jego kibicem od urodzenia.

Kiedy było wiadomo, że Robert zostanie piłkarzem?
Od urodzenia (śmiech). W rodzinie mówiło się, że urodził się z piłką. Dlatego dostał na imię Robert, bo ojciec, który sam jeździł na zawody za granicą, wiedział, jakie były kłopoty z wymową jego imienia (Krzysztof Lewandowski, nieżyjący już ojciec Roberta, uprawiał judo i grał w piłkę w Hutniku Warszawa - PAP). A Robert miał grać, także w zagranicznych ligach.

I gra. Razem z Kubą Błaszczykowskim i Łukaszem Piszczkiem. Ta trójka z Borussii Dortmund ma stanowić o sile reprezentacji.
Grają w silnej lidze, a Robert grał już w meczach najwyższej rangi.

Ale tak cieszącego się z bramki, jak podczas meczu z Grekami, dawno go nie widziałem.
To był jednak niezwykły mecz. Cała Polska to oglądała, wszyscy na niego liczyli.

Jak Robert i inni zawodnicy to przeżyli? Żałowali, że był tylko remis?
Na pewno, ale z drugiej strony Grecy mają doświadczenie, 8 lat temu zdobyli mistrzostwo Europy i myślę, że remis nie będzie miał wpływu na dalszą grę Roberta i jego kolegów z kadry. Emocje trochę opadły - na spokojnie mogą teraz przemyśleć, co poprawić, przed kolejnym meczem.

Meczem nie byle jakim, z Rosją, która rozbiła Czechów 4:1.
Może za bardzo się rozjechali i teraz trochę przyhamują (śmiech). To dobry zespół, ale to nie znaczy, że Polacy sobie z nim nie poradzą. Dodatkowo - z Rosją zawsze gra się szczególnie. Tak będzie i tym razem.