Można narzekać na Franciszka Smudę i krytykować go za złe decyzje albo ich brak. Jednak należy pamiętać, że turniej się jeszcze nie skończył, a Polska może jeszcze wyjść z grupy i to z pierwszego miejsca.

Reklama

Prawie wszyscy narzekają na występ Sebastiana Boenischa na lewej obronie. Pół Polski widziało, że lewy obrońca reprezentacji Polski był do zmiany po 30 minutach gry. Ale może słusznie Smuda mu zaufał i dał grać całe spotkanie? Może Jakub Wawrzyniak zagrałby jeszcze gorzej i jego występ okazałby się bardziej tragiczny w skutkach?

Narzekamy na brak zmian, a może trener Smuda miał nosa i zmienianie kolejnych zawodników wprowadziłoby tylko niepotrzebny chaos w drużynie i stracilibyśmy kolejną bramkę? Można gdybać, czy jego decyzje były dobre. Ich słuszność będzie można oceniać dopiero po turnieju.

Teraz, póki turniej trwa, należy zaufać Smudzie i dać mu pracować w spokoju. Dopiero po turnieju przyjdzie czas na ocenę i krytykę. A kto wie, może dziś krytykowany selekcjoner za kilka dni będzie wychwalany pod niebiosa...