O co dokładnie chodzi? Franciszek Smuda na mecz z Czechami zamierza do bramki wstawić Wojciecha Szczęsnego ukaranego w spotkaniu z Grecją czerwoną kartką. Natomiast rewelacyjnie broniący Przemysław Tytoń znów ma usiąść na ławce rezerwowych.

Reklama

Polscy kibice są mocno zdziwieni pomysłem selekcjonera, bo Tytoń stał się dla nich bohaterem, a słabo broniący w pierwszym meczu Szczęsny nie daje gwarancji, że w sobotę znów nie popełni błędów.

O dziwo ta decyzja nie spotyka się z krytyką Jana Tomaszewskiego. Co więcej bohater z Wembley nazywa zachowanie Smudy bardzo profesjonalnym. W zawodowym futbolu zawsze jest tak, że jeśli podstawowy bramkarz wraca do zespołu po czerwonej kartce, to wchodzi między słupki. Na bycie numerem jeden nie pracuje się w dwóch meczach tylko przez lata i Szczęsny sobie na taką pozycję zapracował - wyjaśnia w rozmowie z dziennik.pl były reprezentant Polski.

Jednak nie chciałbym być teraz na miejscu Smudy. Jeśli Szczęsny coś nawali w meczu z Cechami, to oni mu tego nie darują - kończy nasz rozmówca.