„Lewy” jest odcięty od podań, często sam musi walczyć z trzema, czterema obrońcami, co kosztuje go mnóstwo sił.

Reklama

Lewandowski sam przyznaje, że przydałoby mu się wsparcie. Nie jest łatwo grać samemu przeciwko czterem rywalom, choć wiele mnie to nauczyło. W meczu z Rosją czasem byłem osamotniony, ale taką mieliśmy taktykę - mówi "Faktowi". Jeśli z Czechami będę miał więcej wsparcia, to ułatwi też życie innym. Musimy grać konsekwentnie, nie możemy wyjść na nich na fantazji, na hurra. Mecz z Grecją pokazał, że Czesi nie są jakimś wielkim zespołem, którego nie da się pokonać, bo szybko strzelili dwa gole, a potem nie grali wielkiego spotkania.

Z Rosją zagraliśmy z trzema defensywnymi pomocnikami w składzie. Żaden z nich nie jest reżyserem gry - ten obowiązek ma na siebie wziąć Ludovic Obraniak, ale jego współpraca z Lewandowskim wygląda kiepsko. Już wcześniej, podczas przygotowań do Euro, nasz najlepszy napastnik mówił, że dostaje za mało podań. Na inaugurację idealnym zagraniem na jego głowę popisał się Jakub Błaszczykowski, ale to było dośrodkowanie ze skrzydła. Lewandowski praktycznie nie dostaje prostopadłych piłek.

Komentator "Faktu" Andrzej Iwan, podkreśla: Robert nie jest w tej drużynie od harówki, tylko od wykańczania akcji. Musi dostać wsparcie od Grosickiego, Mierzejewskiego czy Wolskiego. Trudno jednak powiedzieć czy Smuda zdecyduje się na taki ruch. Niemal pewne jest, że na Czechów nie wyjdziemy dwoma napastnikami, powód jest prosty. Nie mamy przećwiczonego takiego wariantu gry - twierdzi Iwan.

>>>Czytaj także: Alternatywna ramówka TV na Euro 2012