Od razu zaznaczam, że wcale się z tego nie cieszę, że odpadliśmy. Mam satysfakcję, że moje słowa się potwierdziły, ale to satysfakcja przez łzy - mówi dziennik.pl bohater z Wembley.

Reklama

O co konkretnie chodzi Tomaszewskiemu? Przecież ja cały czas powtarzałem, że trener bez matury nie może nas do niczego doprowadzić. I właśnie na Euro wyszedł brak jego kompetencji. Piłkarze byli źle przygotowani, taktyki nie było żadnej, a Smuda nawet zmian nie potrafił zrobić - mówi Tomaszewski.

Były reprezentant od dawna był przeciwny grze w kadrze "farbowanych lisów" i Łukasza Piszczka, który jest skazany prawomocnym wyrokiem za korupcję. Wszyscy mnie oszołomem nazywali gdy to mówiłem. I co? Piszczek był jednym z najsłabszych piłkarzy na Euro. "Farbowane lisy" nie pomogły naszej reprezentacji. Żaden z nich nie był liderem. Na takim poziomie zagrali, by i nasi ligowcy - uważa nasz rozmówca.

A na to wszystko z loży honorowej na każdym meczu patrzył prezydent Komorowski, premier Tusk i cały rząd. Czy to Euro było dla kibiców czy dla polityków do lansowania się - zastanawia się popularny "Tomek".

Teraz oczekuje od premiera , że znów zrobi taką szopkę jak na posiedzeniu Rady Ministrów przed meczem z Rosją. Tylko tym razem niech zaśpiewa: "Nic się nie stało, Polacy nic się nie stało" - śmieje się Tomaszewski.

Były bramkarz reprezentacji Polski śmieje się też z wypowiedzi Jakuba Błaszczykowskiego, który żali się że piłkarze musieli prosić prezesa PZPN o bilety na mecze dla rodzin. A walka o nie powodowała u piłkarzy utratę koncentracji. Słyszałem to co mówił nasz kapitan. Mówił też coś o premiach i organizacji. Skoro nie wszystko było w porządku, to dlaczego dopiero teraz to ujawnia? Bo co? Bo nie chciał psuć "piłkoszału"? To tylko pokazuje, że tym piłkarzom brakuje jaj i na Euro to właśnie wyszło - kończy nasz rozmówca.