Od kiedy Smuda objął kadrę, liczyłem mocno, że nauczy ją grać ofensywnie, jednak z czasem zobaczyłem, że nic z tego nie będzie. Że to tylko puste słowa bez pokrycia - tak na łamach "Faktu" pisze były reprezentant Polski.

Reklama

Oto komentarz Andrzeja Iwana dla "Faktu":
Wiedziałem, że Franek jest konserwatywny, ale okazał się na dodatek uparty, chciał zrobić wszystko na przekór całemu światu. Pokazać, że to on ma zawsze rację, a czasem ludzie mówią mądre rzeczy i warto ich słuchać. Smuda powiedział gdzieś, że „krytykanci musieliby założyć pampersy”, ale dla mnie to on miał pampersa. Niby żył meczem, natomiast widziałem w jego poczynaniach panikę, o czym świadczy choćby to, co zrobił w spotkaniu z Czechami, kiedy straciliśmy gola. Zdjął Obraniaka, by po chwili zorienotować się, że potrzebujemy ofensywnych piłkarzy i wprowadzić dwóch takich. Czyli jedną zmianę stracił.

Smuda nie może mieć do nikogo żalu. Miał stworzone szklarniane warunki, jak kiedyś Jerzy Engel. Mógł dawać paszporty komu chciał, w zamian za miejsce w składzie, co moim zdaniem obniżyło morale tej drużyny. Latał, gdzie chciał. Nic, tylko opracować taktykę i wyjść z grupy. Dzisiaj musi zrobić rachunek sumienia. Przecież rok temu nie było wiadomo, czy utrzyma posadę, graliśmy tak słabo. To miał być dla niego sygnał alarmowy, a dla kibiców znak, że na Euro nie będzie dobrze.

Przegraliśmy ten turniej, bo trener miał za mały wpływ na zespół. Źle dobierał wykonawców. Nie mieliśmy kreatywnych piłkarzy, aż żal mi było Roberta Lewandowskiego, który nie dostał chyba ani jednej prostopadłej piłki. On nie zawiódł tak, jak Murawski, Obraniak, czy Piszczek, choć do tego ostatniego nie mam tak wielkich pretensji. Po prostu nie funkcjonował dobrze w taktyce Smudy, bał się podłączać do ofensywy, jak robi to w Borussii, bo pewnie nikt by go nie asekurował. Zgasł.

Smuda liczył tylko na to, że jakoś się uda. Jakoś strzelimy gola, a potem rywal się nie pozbiera. Nie miał żadnych wariantów awaryjnych. Na Euro nie można grać na „jakoś to będzie”. Miał zdolną grupę piłkarzy, której nie potrafił poprowadzić do zwycięstw.

Lato będzie się zastanawiał nad przyszłością selekcjonera, ale moim zdaniem tu już nie ma nad czym myśleć. Bo jeśli zaczekamy z zatrudnieniem nowego trenera kadry do wyborów w PZPN, to będzie oznaczać, że rozegramy już trzy spotkania w eliminacjach, a to z kolei sprawi, że... już możemy być do tyłu z wynikami. Smuda już niczego nie da tej drużynie, mam wrażenie, że zupełnie się wypalił podczas turnieju.

Teraz czas na nowego trenera. Mówi się o Macieju Skorży, ale on na razie pasuje mi na selekcjonera tylko dlatego, że nosi garnitur. Czegoś mu brakuje. Nie bądźmy pochopni, bo i po co? Trzeba się nad tym wyborem porządnie zastanowić, żebyśmy w eliminacjach mistrzostw świata znów nie czuli wielkiego rozczarowania.

>>>Czytaj także: Polska i Rosja za burtą Euro 2012