1. Nie umiemy wygrywać, a niewykorzystane sytuacje się mszczą

Reklama

Można narzekać na słabe przygotowanie fizyczne, złą selekcję, taktykę lub kształt wyjściowej jedenastki. Jednak kluczowym dla losów turnieju wydaje się fakt, że nasza reprezentacja nie potrafi wygrywać.

Wygrywanie, wbrew pozorom, to jest umiejętność. Jest mnóstwo piłkarzy, którzy ustępują innym umiejętnościami technicznymi, są gorzej przygotowani fizycznie, ale potrafią wygrywać mecze.

Nasza reprezentacja miała zwycięstwo w rękach i do awansu zabrakło jej niewiele. W gruncie rzeczy wystarczyło wykorzystać jedną z pięciu dobrych okazji z pierwszych 30 minut meczu z Czechami. Świetne okazje marnowali Lewandowski, Polanski czy Boenisch. Gdyby nasi reprezentanci byli bardziej skoncentrowani i wykorzystali te sytuacje, to kto wie...

Piłka nożna to taki sport, że do zwycięstw potrzebne są bramki. Co z tego, że drużyna ma w meczu 100 sytuacji, skoro nie potrafi ich wykorzystać? Skuteczność jest kluczowa w piłce nożnej. Na tym turnieju nie było wiele drużyn, które w dotychczasowych meczach miały aż tyle sytuacji, co nasza drużyna. Jednak to nasi reprezentanci razili nieskutecznością, która okazuje się być kluczowa.

Kontrprzykładem są Grecy, którzy, pomimo słabego składu i przeciwności losu, po prostu potrafią wygrywać mecze oraz wykorzystać najmniejsze błędy rywali. Tylko w tej umiejętności mogliby zostać mistrzami Europy, a może nawet i świata.

Reszta przyczyn wydaje się być błaha w porównaniu z pierwszą, która wydaje się być kluczowa. Ponieważ wystarczyłoby wykorzystać jedną okazję więcej i dzisiaj trener Franciszek Smuda byłby wychwalany pod niebiosa.

Jedna oto inne powody, które naszym zdaniem miały wpływ na końcowy wynik naszej reprezentacji na Euro 2012:

2. Zła selekcja

Kibice przed Euro 2012 narzekali na brak powołania dla Artura Boruca, ale turniej pokazał, że obsada pozycji bramki nie jest u nas problemem. Jednak spośród zawodników z pola wydaje się błędem pominięcie wyróżniających się zawodników minionego sezonu. Naszym zdaniem na turniej powinien pojechać Kamil Glik, podpora defensywy włoskiego Torino. Poza nim warto było powołać Janusza Gola i Michała Żewłakowa z Legii Warszawa, który w minionym sezonie weszli na wyżyny swoich umiejętności i bardzo dobrze radzili sobie z rywalami wysokiej klasy w meczach Ligi Europy. Doświadczenie wyniesione z tych rozgrywek mogło dać bardzo dużo naszej drużynie.

Reklama

Niemniej jednak nawet tym składzie mogliśmy wygrać, gdyby nasza drużyna była lepsza w punkcie pierwszym tej analizy.

3. Złe przygotowanie motoryczne

Nie trzeba być wielkim znawcą piłki nożnej, aby zobaczyć, czego naszej reprezentacji brakuje. Gołym okiem było widać, że nasza reprezentacja wysiadała po 30 minutach gry. W meczu z Rosjanami było to najmniej widoczne, ale w meczach z Grecją i Czechami każdy z rywali od 30. minuty meczu miał nad nami ogromną przewagę motoryczną.

Smudzie można zarzucać, że ściągnął amerykańskich ekspertów od przygotowania fizycznego, którzy z piłką nożna do tej pory mieli niewiele do czynienia. Nasi piłkarze zostali przygotowani jak lekkoatleci, a nie jak piłkarze.

Niemniej jednak, nawet pomimo złego przygotowania motorycznego, moglibyśmy wyjść z grupy, gdyby nie zabrakło skuteczności, o czym była mowa w punkcie pierwszym tej analizy.

4. Niewłaściwy skład

Abstrahując od braku powołań dla kilku wyróżniających się zawodników, z drużyny, która pojechała na Euro 2012, można było wydobyć więcej. Kibica zwłaszcza może boleć obsada lewej brony, gdzie Sebastian Boenisch wyraźnie nie był przygotowany do turnieju. Najbardziej widoczne było to w meczu z Grecją, gdzie prawie wszystkie ataki naszych rywali były kierowane właśnie lewą stroną defensywy. Tą stroną została przeprowadzana przez Greków akcja, po której Salpingidis wyrównał.

Zamiast nieprzygotowanego Boenischa Smuda miał do dyspozycji głodnego gry Jakuba Wawrzyniaka, który zagrał w minionym sezonie blisko 50 meczów i jeśli czegoś miałoby mu zabraknąć, to na pewno nie doświadczenia wyniesionego z tych spotkań. Wawrzyniak dodatkowo był spragniony zemsty nad Grekami, przez których jego kariera piłkarska przez pewien czas stała pod znakiem zapytania (został zawieszony za domniemany doping).

Niemniej jednak nawet tym składzie mogliśmy wygrać, gdyby nasza drużyna była lepsza w punkcie pierwszym tej analizy.

5. Niewłaściwa taktyka

Niektórzy zarzucają trenerowi źle dobraną taktykę, zwłaszcza na ostatni mecz z Czechami. Mecz ten musieliśmy wygrać, a drużyna została ustawiona zbyt defensywnie. Siedmiu zawodników ustawionych defensywnie przy czterech ofensywnych to źle dobrane proporcje w momencie, gdy drużyna musi atakować i strzelać bramki.

Niemniej jednak na początku tego meczu mieliśmy tak dużo sytuacji, że spokojnie mogliśmy ten mecz wygrać, nawet przy takiej taktyce.

6. Złe zmiany lub ich brak

Przykładem jest mecz z Grecją, gdzie większość obserwatorów była zgodna, że Sebastian Boenisch powinien w przerwie zostać zmieniony. Nie został. Za to zmiany dokonali Grecy, którzy na słabego Boenischa wpuścili najszybszego Salpingidisa, a ten... po kilku minutach strzelił bramkę na 1-1.

Kolejnym przykładem jest mecz z Czechami, gdzie został zmieniony ofensywnie grający Ludovic Obraniak. Po chwili trener zorientował się, że brakuje mu piłkarzy w ofensywie i ratował się kolejnymi zmianami.

Ten sam Obraniak został zmieniony w końcówce meczu z Rosją w momencie, gdy wykonywaliśmy rzut wolny na połowie przeciwnika, a właśnie Obraniak najlepiej w naszej drużynie wykonuje stałe fragmenty gry.

7. Brak umiejętności czysto piłkarskich

To najbardziej było widać w meczu z Czechami. Gdy emocje z pierwszych minut opadły, a o grze w większym stopniu zaczęły decydować zwykłe umiejętności gry w piłkę, to nasza drużyna przestała istnieć. Od 30. minuty tego meczu, wyglądaliśmy jak drużyna z niższej klasy rozgrywkowej, której bardziej doświadczony rywal dał lekcję gry. Czesi potrafili utrzymać się przy piłce, umiejętnie rozgrywali, stwarzali sobie sytuacje. A my patrzyliśmy i podziwialiśmy z zazdrością, jak oni pięknie grają w piłkę.