Patrząc na fatalne wyniki, które po trzech latach dokładnych przygotowań osiągnęła na Euro kadra Franciszka Smudy, w błoto poszło prawie 12 milionów złotych.

Reklama

Razem ze swoimi asystentami i zawodnikami selekcjoner Polaków szykując zespół do Euro mógł zobaczyć wiele egzotycznych zakątków. Tournée do USA i Tajlandii, sponsorowane przez PZPN luksusowe wakacje w Turcji, gdzie nie zabrakło żon i dzieci reprezentantów pochłonęły z budżetu futbolowej centrali prawdziwą fortunę. Relaksujący wypad do hotelu Maxx Royal w Belek, gdzie tygodniowe wakacje oznaczają wydatek siedmiu tysięcy złotych za osobę, miał zaprocentować w walce o wyjście z grupy. Podobnie jak późniejsze zgrupowanie w Austrii tuż przed Euro oraz wynajęcie całego skrzydła hotelu Hyatt na czas turnieju, które także nie należały do małych wydatków. PZPN wspaniale wszystko nam zorganizował. Nie mamy prawa, żeby na cokolwiek narzekać - przyznał po porażce z Czechami Smuda.

U progu turnieju w szlifowaniu formy piłkarzy trenerowi pomagali sowicie wynagradzani fachowcy - irlandzki trener przygotowania fizycznego i psycholog. Wszystko po to, aby w kluczowym momencie nasz zespół nie odstawał rywali pod względem fizycznym i nie spalił się już w tunelu prowadzącym z szatni na boisko. Efekty były jednak wyjątkowo marne.
Wielka szkoda, że w ślad za tak udaną organizacją przygotowań nie poszedł choćby jeden udany mecz kadry na mistrzostwach. Premie na otarcie łez powinny jednak osłodzić piłkarzom smutek i rozczarowanie.

>>>Czytaj także: Piłkarze dostaną 6 milionów zł za klęskę na Euro 2012