W nowoczesnym futbolu piłkarz na mecz powinien przebiegać od 11,5 do 12 kilometrów na spotkanie. A jak jest u nas? Skończmy z fikcją - mówi bez ogródek profesor Jan Chmura, znany polski fizjolog.

Reklama

Podczas trzech meczów w grupie A polscy futboliści przebiegali w sumie średnio 100 945 metrów. Tak wynika ze statystyk UEFA. To aż o dziesięć kilometrów mniej w porównaniu z innymi zespołami. Na ten problem w programie „Cafe Euro” w Polsacie zwrócił już uwagę Waldemar Fornalik. Przyglądałem się tym statystykom i wychodzi na to, że w przeliczeniu na każdego zawodnika w trakcie meczu przebiega on o 0,5 kilometra mniej niż rywal. Taki dystans jest już zauważalny - podkreślał trener Ruchu Chorzów.

Według danych z UEFA dystans przebiegany na mistrzostwach Europy przez inne reprezentacje to 110 949 metry. Gdyby nasi zawodnicy mieli osiągi na granicy 11,5 -12 kilometrów, to zespół spokojnie byłoby stać na podjęcie walki choćby w drugiej połowie meczu z Czechami. A tak? W tym kluczowym momencie spotkania zespół było stać na oddanie jednego strzału na bramkę rywala. Rozmawiałem z niemieckimi specjalistami na ten temat. Oni twierdzą, że błąd Smudy polegał na tym, że na piłkarzach polskiej kadry powielił niemiecki model przygotowania. Tam trenerzy mają do dyspozycji wysoko wyselekcjonowany materiał, a u nas? Przecież w reprezentacji są zawodnicy z polskiej ligi. Nie wolno stosować tych samych metod i obciążeń. To nie do zaakceptowania - podkreśla profesor Jan Chmura.

Jeszcze jedna rzecz. W polskiej kadrze za przygotowanie fizyczne odpowiadał Remigiusz Rzepka. "Fakt" już rok temu pisał, że mogą z tego wyniknąć problemy. Chodziło o wydolność naszych piłkarzy. Rzepka w poprzednim sezonie pracował w Górniku Zabrze, który w pierwszych kilku kolejkach stracił osiem goli w końcówkach meczów. Piłkarze mieli siły na 60, 70 minut biegania, potem dosłownie stawali na boisku. Czyli dokładnie tak jak nasza kadra na Euro...

>>>Czytaj także: Bitwa o stołek po Smudzie