Na pewno nie było wtopy. Bardzo udany turniej, dobry poziom meczów, świetna realizacja telewizyjna. Wszyscy zdaliśmy ten egzamin - kibice, drogowcy, nawet rząd. Tylko nie piłkarze. Jedynym wygranym z tej reprezentacji jest bramkarz Tytoń - powiedział Maleńczuk, który koncertował w środę w poznańskiej Strefie Kibica.

Reklama

Jak podkreślił, porażka Polaków jest tym bardziej smutna, że grupa, w której grali okazała się najsłabsza.

Początkowo tak nie wyglądało. Mówiło się, że Rosja idzie na mistrza. Czesi mają klasowych zawodników, jak choćby Petra Cecha, Grecy są wrednym i kąśliwym przeciwnikiem. Niestety, my wciąż żyjemy wspomnieniami z lat 70., kiedy to wygrywaliśmy ze wszystkimi, poza Niemcami. Ale sukcesy były, bo każdy z zawodników grał w polskiej lidze. Trener Górski mógł w każdej chwili zorganizować zgrupowanie reprezentacji - powiedział Maleńczuk.

Podczas Euro 2012 kibicuje Włochom i uważa, że mają szanse na zwycięstwo w turnieju. Włosi to turniejowa drużyna, a w tym turnieju wyjątkowo mi się podobają. Nie grają tego swojego catenaccio. Jutro jestem w Warszawie i mam nadzieję, że zobaczę ich mecz półfinałowy z Niemcami na stadionie - przyznał.

Maleńczuk wraz ze swoim zespołem Pudelsi dziewięć lat temu nagrał znany utwór "Mundialeiro", w którym żartobliwie opowiada historię nieudanego mundialu z Korei i Japonii. Jest też m.in. autorem hymnu Cracovii. Podczas briefingu w Poznaniu odniósł się też do oficjalnego hymnu polskiej reprezentacji "Koko Euro spoko" nagranego przez Jarzębinę.

Ktoś załatwił panie z Jarzębiny na cacy. Wejść w polski show biznes, to jak wdepnąć w gniazdo skorpionów. One całkowicie szczerze i bez większego zadęcia wygrały ten konkurs na hymn Euro. Współczuje im i nawet jeśli mówią, że nic się nie stało, to jednak coś się stało. A może właśnie przez to, że nie byliśmy fair wobec pań z Jarzębiny, nie wyszliśmy z grupy - podsumował żartobliwie Maleńczuk.