W rozmowie z TVP Sport tłumaczący się z beznadziejnych wyników kadry na Euro 2012 Franciszek Smuda znowu zadziwił całą Polskę - pisze "Fakt"

Reklama

Były już selekcjoner kadry zdradził przyczynę fatalnej gry swoich piłkarzy w meczach fazy grupowej mistrzostw Europy. Współwinni braku zwycięstwa i awansu do ćwierćfinału turnieju są jego zdaniem kibice, którzy swoimi śpiewami utrudniali komunikację między sztabem szkoleniowym, a zawodnikami. Trybuny były tak głośne, że zawodnikom trudno było przekazać uwagi i wskazówki - wypalił Franciszek Smuda.

Takie argumenty brzmią z jego ust wyjątkowo śmiesznie, bo kiedy prowadził w europejskich pucharach piłkarzy Lecha Poznań, na stadionie przy Bułgarskiej śpiewy kibiców Kolejorza były nieporównywalnie głośniejsze niż na ostatnich meczach kadry. Wtedy jednak trenerowi nie przychodziło do głowy, by tłumaczyć się w tak pokrętny sposób, nawet po przegranych meczach.

Po równie nieudanych dla polskiej kadry mistrzostwach Europy w Austrii i Szwajcarii, podobne teorie mnożył Wojciech Łobodziński. Jeden z zawodników grających w drużynie Leo Beenhakkera miał za złe fanom z Polski, że podczas rozgrywanego w Klagenfurcie meczu z Chorwacją dopingowali zespół głośno. Będącemu wówczas w wyjątkowo kiepskiej formie pomocnikowi w trakcie spotkania miało utrudniać to komunikację szczególnie z Marcinem Wasilewskim.

Smudzie nie przyszło także do głowy, by pokajać się za brak wyjścia z grupy i choćby jednego wygranego meczu. Nie mam powodu, by przepraszać kibiców. Gdybyśmy dostali lanie 0:6, mógłbym to zrobić - przyznał na antenie TVP trener. Przy okazji pochwalił atmosferę na trybunach polskich stadionów, organizację przygotowań do turnieju i zaangażowanie całego zespołu. Skoro wszystko było tak dobrze, dlaczego skończyło się jak zawsze?

>>>Czytaj także: Chwalą nas za Euro