W ostatnich tygodniach wiele słyszeliśmy o przygotowaniach do Euro 2012. Ile jeszcze nas spotka kłopotów, takich jak schody na Stadionie Narodowym?

Reklama

Na mistrzostwa składa się 219 inwestycji, ponad 250 projektów organizacyjnych i ponad 16 tys. zadań. Choć w każdym projekcie możliwych jest po kilkadziesiąt potencjalnych sytuacji ryzykownych, jednak dzięki systemowi zarządzania tylko kilka procent z nich stanowi problem, o którym rozmawiamy. Organizacja Euro wymaga wielu codziennie podejmowanych decyzji, w tym szybkich rozwiązań jak np. w przypadku Stadionu Narodowego.

Planowane otwarcia dwóch stadionów zostały przeniesione na później. Najwyższa Izba Kontroli wskazuje na opóźnienia, które mogą zagrozić przebiegowi imprezy.

NIK podkreśla, że zmieniła się faza zaawansowania inwestycji. To potwierdza, że rozmawiamy o widocznych efektach. Projekty są rozległe, więc oczywiście czeka nas wyścig z czasem. Z całą odpowiedzialnością możemy powiedzieć, że Polska jest w czołówce światowej, jeśli chodzi o tempo przygotowań stadionów na tego typu imprezę. W Niemczech, Austrii i Szwajcarii obiekty były oddawane na sześć miesięcy przed mistrzostwami, a w Portugalii i RPA jedynie z dwumiesięcznym wyprzedzeniem. Do listopada tego roku będą na pewno gotowe wszystkie stadiony, warszawski jako ostatni. Przyznam, że błędem było planowanie imprez przed końcowym odbiorem stadionów.

Zapowiadali państwo doskonałą organizację mistrzostw. Dlaczego teraz, na rok przed imprezą, przygotowania nie wyglądają już tak różowo?

Mamy być gotowi na czerwiec 2012 roku, a nasz obecny status potwierdza, że będziemy. Zatem jeszcze za wcześnie na podsumowania. Na dzień losowania grup, które odbędzie 2 grudnia tego roku, mamy przygotowane scenariusze transportowe. Aby już wtedy było wiadomo, jak będą się przemieszczać kibice i mieszkańcy. Gdy np. Niemcy będą grali w Gdańsku i Poznaniu, to wiemy, że wtedy wielu kibiców z tego kraju będzie przemieszczać się samochodami. Jeśli natomiast Anglicy, to większą rolę będzie odgrywać transport lotniczy.

Jeśli już mowa o transporcie – przeciąga się budowa autostrady do Warszawy, wiadomo już, że odcinki innych autostrad nie będą gotowe na czas. Na poprawę jakości podróży koleją też nie ma co liczyć.

Będzie można się przemieszczać i to w dobrych warunkach. Nie będziemy gorsi od Szwajcarii, gdzie przejazd 400 km zajmował kibicom 4 – 4,5 godziny. Trwają prace remontowe pomiędzy miastami, np. PKP pracuje nad skróceniem czasu przejazdu między Poznaniem a Gdańskiem. Mają zostać przywrócone prace na chińskich odcinkach autostrady A2. Warto jednak podkreślić, że infrastruktura drogowa i kolejowa to nie tylko element wspierający Euro, te inwestycje będą przez lata służyć Polsce. Najważniejsze z punktu widzenia Euro są oczywiście stadiony, porty lotnicze, a także transport między lotniskiem a stadionem. W każdym z czterech miast są wyznaczone związane z tym kluczowe inwestycje.



Co jest według pana największym zagrożeniem dla przyszłorocznej imprezy? Co może nie zadziałać?

Pracujemy nad tym, by zidentyfikować zagrożenia i zapobiegać im. Jeden element, który nie zadziała, może spowodować efekt domina. Kluczowa jest więc umiejętność współpracy wielu podmiotów. Mają tworzyć dobrze zgraną orkiestrę: transport lokalny i międzymiastowy, wolontariusze, osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo.

Sama policja nie zapewni bezpieczeństwa. Czy można liczyć na pomoc prywatnych agencji ochrony?

Na zapewnienie bezpieczeństwa złożą się trzy elementy: bezpieczeństwo publiczne poza stadionami, szkolenie stewardów, którzy będą pracowali na stadionie, oraz wsparcie służb ochrony w oficjalnych strefach kibica. Korzystamy z doświadczeń poprzednich organizatorów, projekty są w fazie realizacji, a nie planów.

Co będzie się działo po mistrzostwach?

Powiemy: potrafiliśmy, daliśmy radę, bo to były dobre mistrzostwa.