Krótko po rozpoczęciu meczu gra została na sześć minut przerwana po tym, jak ponad stu sympatyków gospodarzy zaatakowało kibiców chorwackich. W stronę przyjezdnych poleciały świece dymne i co najmniej jeden koktajl Mołotowa. W przeciwnym kierunku rzucano wyrwanymi krzesełkami.

Reklama

W trakcie przerwy zarządzonej przez angielskiego arbitra Howarda Webba zwaśnione grupy oddzielił kordon policji. Do szpitala trafił jeden Chorwat, dwóch uczestników awantur zostało zatrzymanych.

Obserwator UEFA zdarzenie opisał w protokole i Grecy mogą się spodziewać kary.

"Kary nie unikniemy. Oby skończyło się na sankcjach finansowych. To jednak temat na później, teraz najważniejszy jest awans do mistrzostw Europy" - przyznał szef greckiej federacji Sofoklis Pilavios. Według nieoficjalnych informacji Grecy muszą się liczyć, że kolejne spotkanie ich drużyna narodowa na własnym terenie rozegra przy pustych trybunach.

Greckie media w sobotę skrytykowały akcję policji, uznając, że była zbyt późna i wzięło w niej udział zbyt mało funkcjonariuszy. Dodatkowo zwraca się uwagę, że przed meczem doszło do awantur w centrum miasta, w których zniszczono m.in. wystawy sklepowe, a odpowiednie służby nie wyciągnęły z tego żadnych wniosków i nie zadbały o lepsze zabezpieczenie spotkania na stadionie im. Georgiosa Karaiskakisa.

Grecy po zwycięstwie 2:0 objęli prowadzenie w tabeli grupy F kwalifikacji Euro-2012 i mają dwa punkty przewagi nad Chorwatami. We wtorek w ostatniej serii spotkań czeka ich wyjazd do Gruzji i remis zapewni im awans. Jedyny rywal w walce o bezpośredni awans podejmie z kolei ekipę Łotwy.

PAP/EPA / ALKIS KONSTANTINIDIS