"Jesteśmy lepszym zespołem niż Bośniacy. We wtorek zagramy u siebie, przed naszymi kibicami, na dobrze przygotowanym boisku. Wszystkie atuty są po naszej stronie. Będziemy faworytami, musimy potwierdzić naszą wyższość" - powiedział najsłynniejszy portugalski piłkarz Cristiano Ronaldo, który po spotkaniu w Zenicy narzekał na fatalny stan murawy.

Reklama

"Na tym boisku nie dało się normalnie grać w piłkę. Tam nie było trawy, tylko jakieś +roślinne łaty+. Mimo to zagraliśmy dobrze i stworzyliśmy dogodne okazje" - dodał gwiazdor Realu Madryt.

W piątek Bośniacy również pokazali się z dobrej strony. W sumie w siedmiu ostatnich spotkaniach podopieczni Safeta Susica stracili tylko jedną bramkę (1:1 w październiku na wyjeździe z Francją).

"Może Portugalczycy myślą, że na lepszym boisku będziemy dla nich łatwym rywalem, ale... są w błędzie. My też z niecierpliwością czekamy na mecz na dobrej murawie" - stwierdził napastnik drużyny Bośni Edin Dżeko.

"Nadszedł czas, aby nasze pokolenie wywalczyło awans do wielkiego turnieju. Stać nas na to" - dodał jego kolega z reprezentacji Vedad Ibisevic.

W pozostałych parach znacznie łatwiej wskazać faworytów - o występie na boiskach Polski i Ukrainy mogą już powoli myśleć Irlandia i Chorwacja, blisko awansu są również Czesi.

W pierwszym meczu barażowym Irlandczycy rozgromili na wyjeździe Estonię 4:0, jednak ich obrońca Sean St. Ledger - mimo komfortowej sytuacji - przestrzega przed nadmiernym optymizmem. "Zaczęliśmy baraże znakomicie, ale to dopiero połowa dwumeczu" - podkreślił.

"Oczywiście niczego nie można być pewnym, ale jeśli nie wywalczymy awansu, będziemy zdruzgotani. Sprawa wydaje się przesądzona na naszą korzyść" - uważa Robbie Keane, który w pierwszym meczu zdobył dwa gole (na 3:0 i 4:0).

Reklama

Chorwaci - również na wyjeździe - wygrali z Turcją 3:0. Nikt nie ma wątpliwości, że w Zagrzebiu tylko wyjątkowy kataklizm mógłby odebrać awans bałkańskiej reprezentacji. Gospodarze wolą jednak dmuchać na zimne.

"Doskonale wiemy, że to nie koniec rywalizacji. Teraz czeka nas 90 trudnych minut na swoim stadionie" - podkreślił selekcjoner Chorwatów Slaven Bilic.

Blisko awansu są również Czesi, którzy pojadą do Czarnogóry z dwubramkową zaliczką z Pragi (2:0).

"Jesteśmy w bardzo dobrej sytuacji. Byłoby strasznie przykro, gdybyśmy nie wykorzystali takiej szansy" - przyznał trener czeskiej reprezentacji Michal Bilek.

Program rewanżowych meczów barażowych:

wtorek, 15 listopada

Zagrzeb: Chorwacja - Turcja (20.05, pierwszy mecz 3:0) Podgorica: Czarnogóra - Czechy (20.15, 0:2) Dublin: Irlandia - Estonia (20.45, 4:0) Lizbona: Portugalia - Bośnia i Hercegowina (22.00, 0:0)