Ta rozmowa o wynagrodzeniu jest dla mnie upokarzająca, bo kwestia wynagrodzenia powinna pozostawać między pracodawcą a pracownikiem. Stadion zbudowaliśmy taniej niż przewidywał kosztorys, a koszty funkcjonowania Narodowego Centrum Sportu jako inwestora zastępczego były znacznie niższe niż rynkowe stawki. To było ok. 2proc, a przy tak skomplikowanych inwestycjach to jest zwykle ok. 7 proc. Budowaliśmy nie tylko tanio, ale też dbając o publiczne pieniądze - powiedział Rafał Kapler, b. prezes Narodowego Centrum Sportu.

Reklama

Monika Olejnik zapytała, dlaczego nie wytrwał na stanowisku do EURO2012, na co b. prezes NCS odpowiedział: Wtedy otrzymałbym to wynagrodzenie w całości, odchodząc wcześniej nie dostanę tego wynagrodzenia w całości. To była moja decyzja i prośba do minister Muchy, którą ona przyjęła ze zrozumieniem. To nie była ucieczka, ale wyraz mojej troski o to, żeby ten projekt już do EURO mógł funkcjonować spokojnie. Miałem wrażenie, że moja osoba bardziej przeszkadza stadionowi niż pomaga.

Kapler dodał też, że bardzo wiele nauczyłe się przy okazji tego projektu i gdyby jeszcze raz podchodził do tego zadania, to na pewno sporo wniosków pomogłoby to zbudować lepiej.

W odpowiedzi na słowa byłego ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego, który w „Sygnałach Dnia” powiedział, że jest oburzony wysokością odprawy, Rafał Kapler powiedział: Rozumiem, że politycy oburzają się również, kiedy mianują na szefów społek skarbu państwa swoich kolegów w publicznych spółkach i płacą milionowe odprawy.