Zbigniew Boniek w rozmowie z "Wprost" chwali warsztatowe umiejętności Franciszka Smudy. Jednak przyznaje, że odkąd został selekcjonerem, angażuje się w zbyt wiele rzeczy. Przecież on się wypowiada na temat praw telewizyjnych, marketingowych, preliminarzu rozgrywek reprezentacji - wylicza były piłkarz. I dodaje, że każda taka ponadstandardowa wypowiedź Smudy to strzał w kolano.

Reklama

Sam przyznał, że nie chce zbyt wiele mówić na temat trenera polskiej reprezentacji, bo - jak mówi - Franciszek Smuda jest pamiętliwy. Niepochlebnych słów nie może darować dziennikarzom. Według Bońka, selekcjoner ma nawet listę 30, 40 dziennikarzy, którzy mu się narazili. Ma plan następujący - jeśli nasza drużyna wyjdzie z grupy, to Smuda przyjdzie na konferencję prasową, wyczyta te nazwiska i powie: panowie, a teraz wypie...ć - wieszczy Boniek.

Na koniec dodaje, że chciałby, by Euro 2012 wygrała Polska. Mamy w tej drużynie czterech artystów: Szczęsny, Piszczek, Błaszczykowski i Lewandowski, a reszta to rzemieślnicy. Zobaczymy, co te chłopaki zrobią - zastanawia się Boniek. A potem stwierdza, że tak naprawdę jemu jest wsio ryba, kto wygra.