Jak zaznaczył Aleksander Kwaśniewski, zostało już mało czasu, ale radziłby zarówno prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, jak i premierowi Donaldowi Tuskowi, by zobaczyli w jaki sposób zimowe igrzyska olimpijskie w Soczi promują Władimir Putin i Dmitrij Miedwiediew. Po pierwsze mówi się o tym podczas wizyt zagranicznych, po drugie robi się prezentacje podczas takich wizyt, po trzecie trzeba stworzyć pewien plan. Będzie w Polsce wielu gości; na mecze swoich reprezentacji będą przyjeżdżać prezydenci, królowie - podkreślał.

Reklama

Mam dziwne wrażenie, że o ile na Ukrainie władza chce, może przesadnie potraktować te mistrzostwa jako pewien wehikuł polityczny, (...) to w Polsce jest to wydarzenie coraz bardziej osierocone, bo prezydent w tej sprawie głosu nie zabiera, premier milczy, pani minister (Joanna) Mucha zajmuje się głównie tym, co jest negatywne w tych sprawach, a prezes (Grzegorz) Lato też niespecjalnie pcha się na afisz z różnych powodów, chociaż z punktu widzenia promocji, to jego osoba jest bardzo wygodna, bo to naprawdę rozpoznawalny polski piłkarz na świecie - mówił Kwaśniewski.

Były prezydent wyraził przypuszczenie, że może milczenie to jest spowodowane obawą, że mistrzostwa nie zakończą się spodziewanym sukcesem. Jego zdaniem jednak, impreza ta będzie sukcesem, także organizacyjnym. Poziom sportowy będzie bardzo wysoki. Do Polski zjadą najlepsze drużyny europejskie, a to są jednocześnie najlepsze drużyny na świecie - tłumaczył.

Pytany o szanse Polaków powiedział, że ma nadzieję, że wyjdą z grupy i powalczą w ćwierćfinale. Niezwykle dużo zależy od pierwszego meczu z Grecją. Ten mecz ustawi wszystko. Jeśli wygramy - będziemy na fali, jeśli nie - mogą być kłopoty - stwierdził. Czy wygramy, czy nie, to zależy od tego jak polska drużyna poradzi sobie z presją - ocenił.

Przypomniał, że polska drużyna przez ostatnie dwa lata nie wyszła na stadion walcząc o punkty w obecności 50-60 tys. widzów. Są pewne oznaki nadziei, bo jest grupa zawodników grających w dobrych ligach: Szczęsny, Piszczek, Błaszczykowski, Lewandowski są obyci z piłką na najwyższym poziomie, ale brakuje jeszcze siedmiu - zaznaczył były prezydent.