Przed wymarszem w pobliżu zgromadziła się kilkusetosobowa grupa polskich kibiców, którzy na śpiewy i okrzyki Rosjan reagowali własnymi okrzykami i skandowaniem: "Polska biało-czerwoni", "Polska do boju", "Biało-czerwone to barwy niezwyciężone"; wznoszono też nieprzychylne wobec Rosjan okrzyki. Policja oddzieliła kordonem obie grupy. Doszło do drobnych przepychanek z policją.

Reklama

Rosyjscy kibice ruszyli lewą stroną Mostu Poniatowskiego, oddzieleni kordonem policji.

Wcześniej, bliżej centrum Warszawy, na rondzie de Gaulle'a, doszło do utarczek kibiców obu reprezentacji. Część z nich miała zamaskowane twarze; rzucano petardy.

W trakcie marszu, w rozmowie z PAP, rosyjscy miłośnicy piłki nożnej zapewniali, że ich kibicowanie nie ma charakteru politycznego. Dla mnie liczy się tylko sport, a nie walka ani polityka - powiedział PAP Aleksander Samary. Bardzo mi się u was podoba, Warszawa jest piękna - dodał.

Politykę zostawiliśmy w Moskwie, przyjechaliśmy tu tylko dla piłki nożnej. Lubimy was, Polacy to bratni naród - powiedział PAP Dimetrius z Moskwy ubrany w trójkolorową perukę (biało-niebiesko-czerwoną). Wśród kibiców z Rosji niektóre osoby mają futrzane czapki oraz budionoski (spiczaste czapki). Śpiewają "Katiusze".

Przejście Rosjan jest uzgodnione z władzami Warszawy. Przedstawiciele fanów z Rosji spotkali się m.in. z dyrektor biura bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego Ewą Gawor, którą poinformowali, że przemarsz nie będzie miał podtekstu politycznego.

Rosyjscy fani piłki nożnej w piśmie do warszawskiego magistratu napisali, że "przemarsze kibiców rosyjskich są tradycją w czasie mistrzostw Europy". Mecz Polska-Rosja zbiega się również z obchodzonym 12 czerwca świętem narodowym Federacji Rosyjskiej - Świętem Niepodległości, nazywanym Dniem Rosji.