Rosicky, który we wtorkowym meczu z Grecją zagrał jedynie przez pierwsze 45 minut, opuścił boisko uskarżając się na ból ścięgna Achillesa, a trener reprezentacji Michal Bilek już podczas pomeczowej konferencji prasowej powiedział, że uraz może być poważny.

Reklama

Dopiero dzisiejsze badania wykażą, jak trudna jest sytuacja, czy pojawił się krwiak, czy jest to tylko lekkie stłuczenie. Mamy nadzieję, że wszystko będzie w porządku - powiedział rzecznik prasowy kadry Jaroslav Kolar.

Z kolei bramkarz Chelsea Londyn udał się na badania w związku z bólem ramienia. Obecnie nie wiadomo jeszcze, jak poważny jest to uraz i czy jego występ w sobotnim meczu z Polską stoi pod znakiem zapytania.

Wyniki tych badań poznamy jeszcze dzisiaj. Trudno jednak powiedzieć, czy piłkarze pojawią się na dzisiejszym treningu. Być może będą ćwiczyć jedynie na siłowni - dodał rzecznik.

Na stadionie przy ul. Oporowskiej trening Czechów obserwuje około pięciu tysięcy osób, które wchodzących na murawę zawodników powitały oklaskami. Już na godzinę przed rozpoczęciem zajęć pod bramami stadionu ustawiły się tłumy fanów, którzy chcieli zobaczyć ostatni otwarty dla publiczności trening czeskiej drużyny. Zajęcia mają potrwać około godziny.

Czechy po wtorkowym zwycięstwie nad Grecją 2:1 awansowały na drugą pozycję w grupie A. Mają trzy punkty, o jeden mniej niż prowadząca Rosja i jeden więcej niż trzecia w tabeli Polska. W sobotę we Wrocławiu zmierzą się z biało-czerwonymi, a wynik tego spotkania zdecyduje, która z tych drużyn zagra w ćwierćfinale. Czechom wystarczy remis, a Polacy muszą wygrać.