Po co były te wszystkie zgrupowania i treningi. Czy jesteśmy głupi czy po prostu brakuje nam umiejętności? - grzmi i zastanawia się dziennik "Aftonbladet", krytykując selekcjonera Erika Hamrena za zbyt słabą i "dziurawą" defensywę.

Reklama

Szwecji jest zbyt łatwo strzelić bramki, o czym wyraźnie świadczy efekt dwóch meczów - pięć straconych goli - oceniono.

Gazeta nie oszczędza szkoleniowca i pyta: Kto może zaufać trenerowi, który sam nie wierzy w siebie. Błędy, które nas zatopiły były kolejnymi i seryjnymi. Stają się już rutyną. Nasza drużyna w sumie grała dobrze, lecz można powiedzieć, że choć operacja się udała, to pacjent zmarł - napisała gazeta.

Od 10 lat mieliśmy drużynę, która grała lepsze lub gorsze mecze, lecz była trudna do pokonania. Teraz rozgrywa świetne spotkania, lecz je przegrywa, a Hamren w czasie meczu częściej zmienia taktykę niż ukraiński taksówkarz pas jazdy - podsumowano.

Szwedzkie gazety opisały również atmosferę na trybunach, na których zasiadło 19 tysięcy kibiców "Trzech Koron".

Po raz pierwszy w historii spotkań z Anglią nasi kibice wygrali mecz na frekwencję. Niestety, kiedy Anglicy śpiewali pieśń zwycięstwa, nasi wyglądali jak żółto-niebieski siniak"- napisał "Expressen", który stwierdził też: Nie jesteśmy wystarczająco dobrzy jak na futbol, który chcemy grać.

Marzenia Hamrena o nowym, ofensywnym stylu gry stały się jednocześnie jego koszmarem - dodała gazeta.

Według "Dagens Nyheter", Hamren zdecydował się na zmianę kulturową szwedzkiego futbolu, którego reprezentacja miała być drużyną zwycięzców i próbował stworzyć kolektyw grający szybki i skuteczny futbol.

Reklama

Cóż marzenia nic nie kosztują i każdy ma prawo je mieć. Hamren opisał drużynę jako solidny wielofunkcyjny budynek. Ten jednak nie przeszedł badania technicznego i rozpadł się jak domek z kart - podkreślił dziennik.

Sytuację skomentowała również szwedzka federacja, która chce, by Hamren prowadził reprezentację przynajmniej do mistrzostw świata 2014 roku.

Kibice z kolei zastanawiają się, co mają zrobić z biletami na mecz z Francją 19 czerwca, skoro pociąg już odjechał.

Premier Szwecji Fredrik Reinfeldt przyznał, że nie był w stanie wysłać telegramu z gratulacjami do premiera Anglii. Musze ochłonąć - powiedział.

Dziennik "Expressen" dodał w ostatnim komentarzu, że kiedy Szwecja w 2009 roku szukała nowego selekcjonera jednym z kandydatów był... Roy Hodgson, obecny trener Anglików.

Po przegranych meczach z Ukrainą (1:2) i Anglią (2:3) Szwecja straciła szanse na awans do ćwierćfinału ME, lecz swój ostatni mecz w grupie D rozegra z Francją 19 czerwca w Kijowie.