W ostatniej kolejce fazy grupowej turnieju Europy Czesi pokonali we Wrocławiu Polaków 1:0 i dosyć niespodziewanie awansowali z grupy A z pierwszego miejsca.

Reklama

Po pierwszym meczu na tym turnieju nasz zespół wyglądał katastrofalnie (Rosja wygrała z Czechami 4:1 - PAP). Piłkarze pokazali jednak charakter i szybko pozbierali się po tej dotkliwej porażce - podkreślił Mynar.

Po tym spotkaniu krytykowany był napastnik Milan Baros. Dobrych recenzji nie zbierał też bramkarz Petr Cech.

Po ostatnim meczu panują zupełnie inne nastroje. Bilek konsekwentnie stawiał na Barosa i to mu się opłaciło, choć ten nie zdobył bramki. W kadrze nie ma jednak innego napastnika o podobnych umiejętnościach i doświadczeniu. Cech również nie miał dobrego początku mistrzostw, ale swoją klasę udowodnił w rywalizacji z Polakami. Ten mecz pokazał również, że czeski zespół jest w stanie sobie poradzić bez Tomasa Rosickiego. Ten co prawda zaczął już trenować, ale uraz ścięgna Achillesa może być uciążliwy. W kadrze są jednak nowi zawodnicy, którzy po turnieju mogą trafić do czołowych europejskich klubów - powiedział Mynar.

W ćwierćfinale podopieczni Michala Bilka zagrają w czwartek na Stadionie Narodowym w Warszawie z Portugalią.

Reklama

Dobrze, że trafiliśmy na tę drużynę, bo to jest dobry prognostyk. W 1996 roku też graliśmy z tym rywalem w ćwierćfinale i zdobyliśmy wicemistrzostwo Europy. Wówczas Portugalia również była silną drużyną, ale moi rodacy byli w stanie ją pokonać (1:0 - PAP). Wierzę, że teraz będzie podobnie. Nie chcemy jeszcze kończyć tej imprezy - przekonuje Mynar.

Gracz "Czarnych Koszul" najbardziej obawia się Naniego. Wiadomo, że jednym z najlepszych piłkarzy na świecie jest obecnie Cristiano Ronaldo. Według mnie nie jest jednak w najwyższej formie. Ważniejszy dla zespołu jest Nani. Poza tym imponuje mi Pepe, którego uważam za najlepszego obrońcę tego turnieju - ocenił.

Ćwierćfinał Czechy - Portugalia rozpocznie się w czwartek o godz. 20.45.