Portugalskie media i działacze tamtejszej federacji (FPF) oskarżają Hiszpanów o próbę zdobycia cennych informacji w ostatnich godzinach przed meczem. Twierdzą, że wynajęcie przez dziennikarzy i kibiców z kraju mistrzów świata i Europy czterech pięter w donieckim hotelu, w którym mieszka ekipa trenera Paulo Bento, nie było przypadkowe.

Reklama

W ocenie dziennika "Correio da Manha" hotel, w którym zakwaterowana jest portugalska drużyna, nie zapewnia jej wystarczających warunków do koncentracji przed meczem.

Od wtorkowego poranka jest w nim wielu hiszpańskich "szpiegów", którzy albo chcieliby wyciągnąć tajne informacje o strategii na półfinał, albo zakłócić nastrój, w jakim do półfinału przystąpi nasz zespół - napisał Antonio Pereira, wysłannik lizbońskiej gazety.

"Correio da Manha" odnotował, że wprawdzie FPF wykupiła dla całej ekipy i gości osiem z dwunastu pięter hotelu Victoria, ale nie zadbała wystarczająco o odcięcie od Hiszpanów szukających okazji do sprowokowania portugalskich piłkarzy.

Dziennik zauważył, że choć hotelowa ochrona czuwa, by ścieżki portugalskich zawodników nie krzyżowały się z hiszpańskimi gośćmi, to Cristiano Ronaldo i jego koledzy nie są w pełni odizolowani od otoczenia.

Według portugalskich mediów, Hiszpanie szukają też okazji, aby przed półfinałem wyprowadzić z równowagi podopiecznych trenera Bento, szczególnie Cristiano Ronaldo.

W momencie przybycia portugalskiej ekipy do Doniecka pod drzwiami hotelu czekali już hiszpańscy kibice. Kiedy kapitan Portugalii wchodził do budynku powitały go okrzyki "Messi, Messi!" - odnotował lizboński dziennik "Record".

Portugalskie media cytują selekcjonera, który zbagatelizował incydent. Ronaldo nie reaguje na takie zachowanie kibiców. Jest w wysokiej formie podczas Euro, a takie zdarzenia nie mają żadnego wpływu na jego występy - powiedział Bento.

Z kolei serwis Sapo.pt oskarża o niekorzystne warunki zakwaterowania piłkarzy władze FPF.

Działacze federacji powinni być bardziej zapobiegliwi i nie dopuścić, by hiszpańscy kibice i dziennikarze mieszkali w tym samym hotelu, co nasi piłkarze. Kierownictwo FPF zasugerowało portugalskim mediom kwaterunek 60 km od Doniecka, zaś zupełnie zaniedbało kwestię dodatkowych wolnych pokoi, w których ostatecznie zameldowali się Hiszpanie - napisał Paulo Guerrinha, korespondent Sapo.pt.

Media przypominają również o rosnącej liczbie patroli w niektórych miastach przy granicy portugalsko-hiszpańskiej. Odnotowują, że w stan gotowości postawiona została policja w przygranicznym mieście Valenca, gdzie dwa lata temu po wygranym przez Hiszpanię 1:0 meczu tych zespołów w MŚ, kibice "La Roja" przeszli na stronę sąsiada triumfalnie świętując zwycięstwo. Ich wizyta zakończyła się lokalnymi zamieszkami.

Zdaniem przedstawicieli portugalskiej policji, niechlubna tradycja przygranicznych napięć po meczach sąsiadów z Półwyspu Iberyjskiego rozpoczęła się również w Valency, gdzie po wygranym podczas Euro 2004 spotkaniu, jej mieszkańcy przeszli do hiszpańskiego Tui, manifestując radość z wygranej własnego zespołu.

Pojawienie się naszych kibiców po drugiej strony granicy wzbudziło wściekłość Hiszpanów, którzy obrzucili ich kamieniami. Mam nadzieję, że podobne incydenty nie zdarzą się dziś. Nasi funkcjonariusze od wczoraj postawieni są w stan najwyższej gotowości - zapewnił komendant policji w mieście Valenca.